wtorek , 10 Grudzień 2019
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / #6 Amerykański Lot Przepiórki

#6 Amerykański Lot Przepiórki

Ostatnio pisałam tutaj na początku października. Dzisiaj zbliżamy się do końca miesiąca i rok temu z pewnością podzieliłabym się z Wami przemyśleniami dotyczącymi pierwszych meczów w play-offach. Przed nami jednak zaledwie trzy ostatnie mecze w tym sezonie Major League Soccer. I naprawdę nie mam pojęcia, kiedy to zleciało…

***

Spodziewałam się, że play-offy w tym roku będą wyjątkowo intensywne, a rezygnacja z rewanżów przyniesie zdecydowanie więcej emocji, ale w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałam, że będziemy świadkami aż tak dobrych meczów. Umówmy się, każdy, kto zarwał noce dla spotkań w pierwszych dwóch rundach i narzekał, musiał żartować. Nie wierzę, że znalazł się taki gagatek, który wypowiadałby się w taki sposób na poważnie. Po prostu nie wierzę. Emocje do samego końca, dogrywki, zwroty akcji, przepiękne gole, intensywność. Mecze na takim poziomie, że pomiędzy meczami w środku nocy nie była potrzebna kawa, a raczej melisa.

NE Revolution postawili się Atlancie United na wyjeździe, a wynik uratował przepięknym strzałem Franco Escobar. FC Dallas doprowadzili do dogrywki z Seattle Sounders na wyjeździe. Awans dał gospodarzom Jordan Morris, kompletując pierwszego hat-tricka w karierze. D.C. United doprowadzili do wyrównania w doliczonym czasie gry, zapewniając sobie dogrywkę w meczu z Toronto FC. Gospodarze nie pozostawili im jednak złudzeń i pierwszy raz w historii play-offów jedna drużyna strzeliła cztery gole w dogrywce. Ciekawie było też w Utah, gdzie Portland Timbers w pierwszej połowie nie oddali ani jednego strzału, ale w drugiej części do siatki trafił człowiek, który w zasadzie strzela tylko w play-offach. Dairon Asprilla nie został jednak bohaterem drużyny z Oregonu, bo to Real Salt Lake awansował do półfinału Konferencji Zachodniej, strzelając gola w końcówce. Fantastyczny mecz został też rozegrany w Pensylwanii, gdzie Philadlephia Union wygrała 4:3 z NY Red Bulls po dogrywce. I niech ktoś mi powie, że nad Czerwonymi Bykami nie ciąży klątwa Nicoli Caricoli! Swego rodzaju zaskoczenie mieliśmy w Allianz Field. Minnesota United przegrała 1:2 z LA Galaxy, choć Zlatan przeszedł obok meczu, a goście po prostu mieli sporo szczęścia. O nudzie nie było mowy, pierwsza runda była kapitalna. Warto w tym momencie przypomnieć TOP10 akcji.

W półfinałach konferencji teoretycznie wszystko poszło zgodnie z planem, ale emocji nie brakowało. New York City FC kolejny raz potwierdzili, że półfinał Wschodu to aktualnie sufit ich możliwości. Czwarty rok z rzędu odpali na tej fazie rozgrywek, drugi raz z Toronto FC. Dwie bramki padły po błędach indywidualnych obrońców i tak, piłkarze z Bronxu mogą sobie pluć w brodę.

Sensacji nie było też na CenturyLink Field, gdzie Seattle Sounders wygrali 2:0 z Realem Salt Lake. Nick Rimando na zakończenie kariery zanotował kilka świetnych interwencji, ale nie uchronił kolegów przed porażką. Atlanta United również wygrała z Philadelphią Union. Piłkarze Jima Curtina prezentowali się w tym sezonie z bardzo dobrej strony, ale w kluczowym momencie zabrakło jakości i wyrachowania. Ja najbardziej żałuję, że w play-offach nie mógł zagrać ze względu na kontuzje Kacper Przybyłko. Polak rozegrał świetny sezon regularny i to właśnie w nim upatrywano kluczowej postaci Union w postseason. Meczem tej fazy były jednak derby Los Angeles. Miałam przyjemność obejrzeć ten mecz z przyjaciółką, dla której to był pierwszy mecz Major League Soccer w całości. Godzina co prawda nie sprzyjała (spotkanie rozpoczęło się ok. 5:00), ale uwierzcie mi, że nie dało się wybrać lepszej wizytówki tej ligi. Emocje, zwroty akcji, piękne gole, rywalizacja Carlosa Veli i Zlatana, a w końcu pierwsza w historii wygrana LAFC z LA Galaxy. Jak przekonywać ludzi do MLS, to właśnie takimi spotkaniami!

Naprawdę nie chce mi się wierzyć, że do końca sezonu zostały zaledwie trzy mecze. Jestem jednak przekonana, że czeka nas kolejna dawka emocji. Jeżeli macie tylko taką możliwość, to polecam rozważenie zarwania nocki dla Major League Soccer. I choć dla niektórych z Waszych znajomych może to brzmieć absurdalnie, to może jednak warto? Skoro w tym momencie czytacie ten tekst, to jednak ta piłka nożna w USA chociaż trochę Was interesuje.

***

Pierwszy raz w historii rozgrywek w półfinale zabraknie drużyny z grona zespołów-założycieli ligi. To efekt rozwoju Major League Soccer, a w kolejnych latach będziemy mieli coraz więcej nowych drużyn. W poprzednim tygodniu komisarz ligi oficjalnie ogłosił wejście Sacramento Republic do najwyższej piłkarskiej klasy rozgrywkowej w USA. Przyznam szczerze, że to drużyna, którą już od dawna widziałam w MLS. Wynika to głównie ze względu na świetną bazę kibiców. Dołóżmy do tego klub prowadzony z głową, akademię i plan budowy stadionu. Mnie to przekonuje, Dona Garbera również. Co prawda sprawa się przedłużała, ale w końcu możemy mówić o Sacramento w najwyższej dywizji. Owszem, dopiero w 2022 roku i pewnie większość zawodników tego nie doczeka, ale tak jak wspomniałam wcześniej, to przede wszystkim nagroda dla kibiców i wszystkich zaangażowanych, którzy od dawna walczyli o pozytywne rozpatrzenie złożonego akcesu. Podobnie mam np. z Detroit City, NY Cosmos czy Phoenix Rising i Las Vegas Lights. Każdą z tych drużyn widziałabym w wyższej lidze i nie ukrywam, że regularnie śledzę, co tam się dzieje wewnątrz klubu. Każda wzmianka o możliwości gry w wyższej lidze naprawdę mnie cieszy.

Jeżeli chcecie poczytać trochę więcej o drodze Sacramento Republic do MLS, to polecam tekst na Weszło, gdzie znajdziecie też m.in. komentarz Dariusza Formelli, który walczy o mistrzostwo USL Championship.

***

Na koniec jeszcze krótka wzmianka o reprezentacji USA. Rozpoczęły się Mistrzostwa Świata U-17 w Brazylii. Jankesi na początek przegrali 1:4 z Senegalem. Nie jest to wymarzony początek turnieju, w dodatku czekają ich jeszcze mecze z Japonią i Holandią. Warto dodać, że Japończycy pokonali 3:0 mocną przecież Holandię. Z perspektywy bezstronnego widza zapowiada się naprawdę niesamowicie ciekawa rywalizacja o wyjście z grupy. Fani Jankesów mają jednak powody do zmartwień. Mecze seniorskiej reprezentacji mogą przyprawić o ból głowy, nad czym się niedługo pochylę, ale młodzieżówki do tej pory dostarczały sporo radości. I choć potencjał tych chłopaków jest naprawdę spory, to mam spore wątpliwości, czy awansują do fazy pucharowej. Niemniej polecam zerknąć na występy młodych Jankesów i zapamiętać kilka nazwisk, bo tego, że o niektórych z nich będzie w przyszłości naprawdę głośno, jestem akurat pewna.

***

Tym akcentem żegnam się i do następnego! A i cały czas polecam jakąś dobrą kawusię i zarwanie nocki dla finałów konferencji Major League Soccer. Michael Bradley Was obserwuje i propsuje dobre wybory. 

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

Rozpoczynamy walkę o MLS Cup!

Już dzisiaj wieczorem w Major League Soccer startują play-offy. Przypominamy zatem rozkład jazdy z naszymi ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *