sobota , 4 kwietnia 2020
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / Inter Miami – problematyczny dodatek do interesów

Inter Miami – problematyczny dodatek do interesów

Mogłoby się wydawać, że David Beckham to człowiek skazany na sukces i podobnie będzie w przypadku jego klubu piłkarskiego, przecież wszystko, czego się dotknie, zamienia się w złoto. Rzeczywistość maluje się jednak w innych barwach, a Inter Miami przyprawił sympatycznego Anglika o kilka siwych włosów. Problemy ze stadionem, a właściwie ze stadionami, utopione miliony dolarów, konflikt z władzami miasta, lata walki o wejście do MLS, a na koniec problem z nazwą klubu i transferem Pizarro. Chyba przyznacie, że nie brzmi to jak udany interes.

29 stycznia 2018 roku komisarz ligi – Don Garber ogłosił na zorganizowanej z pompą konferencji, że Major League Soccer zawita do Miami. Zanim jednak do tego doszło, David Beckham kilkukrotnie zastanawiał się nad porzuceniem tego projektu, a koniec końców okazało się, że to dopiero początek niezwykle wyboistej i krętej drogi. Wszystko zaczęło się w 2007 roku…

Klauzula i grube miliony w kieszeni

Przenosiny Davida Beckhama do Major League Soccer na zawsze odmieniły jej losy, początkując nową erę w historii tych rozgrywek. Transfer do Los Angeles Galaxy spowodował wprowadzenie rewolucyjnej zasady Designated Player (kontrakty gwiazdorskie, które nie wliczają się do salary cap) czy znaczący wzrost zainteresowania MLS w Europie. Po latach okazało się również, że zabezpieczył się na przyszłość. Już wtedy przewidział ogromny wzrost wartości klubów MLS i wyraźnie zaznaczył, że jeśli będzie chciał wprowadzić zespół do MLS, to wpisowe w jego przypadku będzie wynosiło 25 milionów dolarów. Dzisiaj już wiemy, że była to znacząca promocja. Kluby wchodzące do ligi mniej więcej w tym samym czasie, co Miami, płaciły już 150 milionów zielonych, a w grudniu 2019 roku Charlotte zapłaciło aż $325mln!

Pierwszy krok w kierunku stworzenia własnego klubu był naprawdę imponujący, ale później było tylko gorzej. W 2012 roku Don Garber zapowiedział, że w Miami musi powstać klub MLS. Warto dodać, że wcześniej w MLS grały dwie drużyny na Florydzie: Tampa Bay Mutiny (1996-2001) i Miami Fusion (1997-2001). Obie nie przetrwały i zostały rozwiązane, co jest swego rodzaju fenomenem (tylko trzy takie przypadki w historii ligi). Rok po deklaracji komisarza ligi zaczęło się pojawiać coraz więcej doniesień o wejściu Beckhama do MLS z nową drużyną. Plotki zostały potwierdzone na początku lutego 2014. Wtedy do Anglika oficjalnie dołączyli Simon Fuller (przedsiębiorca i producent filmowy) oraz Marcelo Claure (miliarder boliwijskiego pochodzenia) i cała trójka złożyła akces o dołączenie do Major League Soccer.

Lata mijały, do ligi weszli New York City FC, Orlando City, Atlanta United, Minnesota United czy Los Angeles FC, a Beckhama wciąż nie było w MLS i niewiele wskazywało na to, żeby w najbliższym czasie miało się coś zmienić. A jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o…

Pieniądze i tereny pod budowę

Wydawać by się mogło, że przecież Beckhama stać budowę stadionu, więc w czym problem? Mimo wszystko początkowo próbowano doprowadzić do tego, żeby część kosztów pokryło miasto. Zdecydowanie bardziej problematyczne było natomiast znalezienie miejsca pod budowę takiego obiektu. Przepychanki trwały dobrych kilka lat, a z czasem wzmianki o wejściu klubu Anglika do MLS wywoływały raczej uśmiech na twarzy i były świetnym materiałem do tworzenia kolejnych memów.

W maju 2017 roku Beckham powiedział, że budowa stadionu z całkowicie prywatnych środków to ostatnia szansa na dostanie miejsca w MLS. Miasto jednak wciąż nie wyraziło zgody na udostępnienie terenów pod zabudowę, a wcześniejsze trzy projekty były przez radę miasta odrzucane (PortMiami, Museum Park, Little Havana). Przełom nastąpił w czerwcu, kiedy osiągnięto wstępne porozumienie. Beckham wydał 9 milionów dolarów na zakup brakującej działki o powierzchni trzech akrów pod budowę stadionu. Wcześniejsze sześć akrów grupa zakupiła już w marcu za $19mln. Był to milowy krok w kierunku budowy obiektu w Overtown. To właśnie dzięki temu Don Garber w końcu spojrzał przychylnym okiem na akces złożony przez grupę Beckhama i postanowił przyznać Miami miejsce w Major League Soccer. Dokładnie 29 stycznia 2018 roku Anglik mógł odetchnąć z ulgą. Wszyscy myśleli, że po latach starań w Becks końcu zdobył szczyt i dopiął swego. Ten jednak bardzo szybko zorientował się, że czeka go kolejna mozolna wspinaczka, o wiele trudniejsza, niż mogłoby się wydawać.

Nowa grupa, większe biznesy, jeszcze większe problemy

Tuż przed ogłoszeniem wejścia do MLS, w grudniu 2017 do projektu dołączyli bracia Jorge i Jose Mas – miliarderzy i właściciele firmy inżynierko-budowlanej MasTec oraz Masayoshi Son – założyciel i dyrektor japońskiej korporacji telekomunikacyjnej SoftBank. Jak się okazało, były to znaczące zmiany, które bardzo szybko wmusiły rezygnację z budowy stadionu w Overtown. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia, a tereny w pobliżu portu lotniczego w Miami to łakomy kąsek i stadion ma tutaj akurat najmniejsze znaczenie.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że w pewnym momencie klub stał się tylko dodatkiem do interesów grupy inwestorów. W lipcu 2018 zaprezentowano plan budowy Miami Freedom Park na terenie publicznego pola golfowego (takie tereny są bardzo popularne na Wschodnim Wybrzeżu w USA). W końcu zdecydowano się na referendum, w którym  mieszkańcy mieli się wypowiedzieć, czy chcą zamienić publiczne pole golfowe na kompleks piłkarsko-handlowy, a właściwie handlowo-korporacyjny z piłkarskim wątkiem w tle. Tydzień po tym ogłoszeniu podpalono wózki golfowe na tym terenie… Dosyć szybko złapano człowieka odpowiedzialnego za włamanie i celowe wywołanie pożaru, ale spowodowało to kolejne problemy Beckhama i spółki. Spekulacje na temat takiego zbiegu okoliczności z pewnością nie były na rękę. W szczególności w momencie, kiedy ludzie zatrudnieni przez grupę inwestorów rozkręcali kampanię za kilka milionów, mającą przekonać mieszkańców do głosowania w referendum za zagospodarowaniem 131 akrów gruntów publicznych na prywatny projekt komercyjny.

Znalezione obrazy dla zapytania: miami freedom park
Projekt Miami Freedom Park

Czym właściwie ma być ten Miami Freedom Park? Inwestycją liczoną w miliardach pod przykrywką budowy stadionu piłkarskiego na 25 000 miejsc. Bez tego klubu budowa na takim terenie hotelu, centrum handlowego czy parku biurowego byłaby marzeniem ściętej głowy. Stadion czy jedenaście publicznych boisk piłkarskich to niewielki koszt. 20 hektarów w takim miejscu to żyła złota, nawet jeżeli pozostałe 23 hektary z tych gruntów pozostaną publicznym parkiem dla mieszkańców.

Beckham przedstawił wyniki referendum, w wyniku których 60% głosujących mieszkańców zadeklarowała, że zgadza się na 99-letnią dzierżawę Miami Freedom Park przez jego grupę. Co prawda inwestorzy deklarują płacenie miastu rocznego czynszu w wysokości minimum 3,5 miliona dolarów czy stworzenie wielu miejsc pracy, ale projekt wciąż budzi ogromne kontrowersje i nie osiągnięto w tej sprawie porozumienia.

Arszenik i przepychanki z ratuszem

Większość z 53. hektarów jest zasypanych popiołem ze starej spalarni miejskiej, która została zamknięta kilkadziesiąt lat temu. Teren pod budowę Miami Freedom Park jest znacznie bardziej toksyczny, niż wcześniej zakładano, a zanieczyszczenie arszenikiem przekracza dwukrotnie dopuszczalny poziom. W niektórych miejscach stwarza nawet fizyczne zagrożenie dla zdrowia. Po analizie próbek błota na polu golfowym, na którym ma powstać kompleks Beckhama, wykryto skażenie pod trawą (w niektórych miejscach 15cm od powierzchni trawnika). W większości ze 140. próbek gleby poziom skażenia arszenikiem był dwukrotnie wyższy, a poziom skażenia borem i ołowiem był zdecydowanie ponad normą. W sierpniu w 193-stronicowym raporcie opisano wszystkie wyniki badań, ale urząd miasta Miami ogłosił, że zleci badanie ziemi innej firmie (ten i wcześniejszy test był opłacony przez Inter Miami). Kolejny raz wyciekło „specyficzne” podejście Interu Miami do ratusza. Na spotkanie przyszli z raportem, ale nie pozostawili jego kopii urzędnikom. Podobnie było latem 2018 roku, gdy Inter pokazywał plan stadionu, ale nie zostawił kopii.

Te informacje mogą spowodować przewagę w negocjacjach z ratuszem dla inwestorów Miami Freedom Park dotyczących wspomnianej już 99-letniej dzierżawy terenu, gdyż inwestorzy Interu zapowiedzieli, że oczyszczą ten teren na swój koszt. Oczywiście spowoduje to zapewne również wydłużenie prac przy budowie stadionu o kolejne trzy lub cztery miesiące. Z powodu skażenia ziemi sam koszt przygotowania terenu pod budowę może wzrosnąć z 35 milionów dolarów do aż 50. Podczas listopadowego spotkania w ratuszu kolejny raz nie przegłosowano uznania dzierżawy i cały czas trwa impas w rozmowach pomiędzy stronami konfliktu.

Inter Miami?

Jakby tego mało kolejnym problemem jest… nazwa klubu Davida Beckhama. 5 września 2018 oficjalnie przedstawiono nazwę Inter Miami wraz z logiem i barwami. Już wtedy pojawiły się głosy, że nie podoba się to włoskiemu klubowi, który skierował spór na drogę sądową. Na początku lutego ogłoszono, że amerykański zespół przegrał pierwszą potyczkę sądową o naruszenie znaku towarowego. Inter Mediolan zgłosił kilka lat wcześniej znak towarowy „Inter” w Amerykańskim Urzędzie Patentowym i Znaków Towarowych. W trakcie procesu Major League Soccer (kluby i piłkarze podlegają MLS jako organizacji) nie uzasadniła w odpowiedni sposób, dlaczego klub z Miami wykorzystał akurat tę nazwę. Jeżeli włoski klub udowodni, że doszło do błędu podczas rejestracji nazwy klubu MLS, Beckham może być zmuszony do zmiany nazwy swojej drużyny.

Bez gwiazd z Europy, z Rodolfo Pizarro i kłopotami z FIFA

Już przed startem preseasonu łączono z Interem Miami chyba wszystkie duże nazwiska piłkarzy z Europy, którzy akurat mogli zmienić klub. Bohaterami cotygodniowych artykułów byli Gareth Bale, Edinson Cavani, David Silva, Radamel Falcao, a nawet Neymar, Lionel Messi, Cristiano Ronaldo czy Robert Lewandowski. Ostatecznie do klubu trafił Rodolfo Pizarro.

Nie zdziwię się, jeżeli to nazwisko nic Wam nie mówi, bo kojarzą go głównie fani piłki ze strefy CONCACAF i… trener Interu Miami – Diego Alonso. Szkoleniowiec mocno nalegał na transfer Meksykanina, ale saga zdawała się nie mieć końca. Pojawiały się doniesienia, że kwota odstępnego dla klubów z Europy była niższa i klub z Meksyku wolał sprzedać piłkarza do klubu w Europie. Ostatecznie wydawało się nawet, że nawet transfer upadł, bo drużyny nie dogadały się między sobą, która z nich ma zapłacić podatek od kwoty odstępnego. Ostatecznie 12 lutego na oficjalnej stronie Monterrey pojawił się komunikat, że 26-latek dołączy do klubu z Miami. Inter potwierdził transfer dopiero kilka dni później, a międzyczasie w sieci krążyły nagrania z golem, którego strzelił już w barwach nowego klubu w trakcie preseasonu.

Na domiar złego w jednym z wywiadów Pizarro przyznał, że Beckham podczas wideokonferencji przekonał go do zakończenia kontraktu z Monterrey, co nastąpiło 12 lutego. Anglik jest w zarządzie klubu z Miami, co oznacza złamanie przepisów FIFA. Dziennikarze ESPN ujawnili, że prawnicy meksykańskiego klubu oficjalnie złożyli skargę. Wiele wskazuje na to, że 44-latka mogą czekać kolejne nieprzyjemności związane z prowadzeniem klubu, jakby nazwa i nieustające problemy z radą miasta nie były wystarczającym powodem do zmartwień.

Znalezione obrazy dla zapytania: david beckham rodolfo pizarro
Zdjęcie Rodolfo Pizarro na oficjalnym koncie na Instagramie

Fort Lauderdale jako rozwiązanie tymczasowe

Skoro klub nie ma stadionu w centrum, to gdzie będzie rozgrywał mecze w tym sezonie? Główna baza Interu Miami znajduje się w Fort Lauderdale, jakieś 50-60km od miejsca, gdzie pierwsza drużyna ma docelowo rozgrywać mecze. To właśnie tam wybudowano nowoczesne centrum treningowe, które ma służyć seniorom, rezerwom i akademii. To właśnie tam znajduje się też stary stadion z 1959 roku. Włodarze odnowili jednak Lockhart Stadium, który może pomieścić 18 000 kibiców i tam będą w tym sezonie grali piłkarze Interu Miami. Szacuje się, że cała inwestycja w Fort Lauderdale kosztowała 140 milionów dolarów, ale przecież, kto bogatemu zabroni?

Przed meczem Interu Miami z Los Angeles FC komisarz MLS – Don Garber powiedział, że nie ma takiej możliwości, żeby zostali w Fort Lauderdale na stałe. Podkreślił również, że całe centrum treningowe jest niezwykle imponujące, ale to miejsce dla drużyny USL i akademii, a oni muszą przenieść się do centrum. Na ten moment nie jest to jednak takie oczywiste, bo przepychanki pomiędzy politykami a grupą Beckhama trwają w najlepsze i nie jest powiedziane, że stadion zostanie oddany do użytku na początku następnego sezonu, jak planowano na samym początku. Komisarz ligi zapowiedział jednak wsparcie ze strony ligi w rozmowach z ratuszem.

David Beckham miał skupiać uwagę i prowadzić Inter Miami do sukcesów. Z tym pierwszym nie ma najmniejszego problemu. Media wręcz kochają urodzoną gwiazdę. Kiedy jednak zagłębimy się w całą historię i poznamy problemy, z którymi musi się zmierzyć Anglik, bardzo szybko dostrzeżemy, że ten projekt wcale nie musi być skazany na sukces. Pierwszy sezon standardowo można uznać za sezon przejściowy. Gorzej, jeżeli w ciągu najbliższych miesięcy rozmowy z ratuszem dalej będą stały w miejscu. Wtedy Beckham będzie musiał publicznie przyznać, że ma naprawdę spory problem.

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

AP 2020: #2 Koronawirus, konflikt piłkarek USA z federacją [PODCAST]

Major League Soccer co prawda nie gra, ale zapraszamy na drugi odcinek podcastu Amerykańska Piłka. ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *