sobota , 25 stycznia 2020
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / Jarosław Niezgoda w Portland Timbers? Co czeka go w MLS?

Jarosław Niezgoda w Portland Timbers? Co czeka go w MLS?

W Stanach Zjednoczonych coraz częściej korzystają z faktu, że z Ekstraklasy można wyciągnąć niezłych piłkarzy za stosunkowo niską cenę. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie do Przemysława Frankowskiego czy Adama Buksy dołączy Jarosław Niezgoda. Napastnikiem interesują się przedstawiciele Portland Timbers, którzy w najbliższych dniach mają zasiąść do rozmów z Legią.

W ostatnim czasie do MLS przeniosło się kilku graczy z Ekstraklasy, ale zawsze chodziło się o kluby z dolnej części tabeli, które ewentualnie aspirowały do gry w play-offach. Nemanja Nikolić i Przemysław Frankowski trafili do Chicago Fire – klubu, który od dawna zmaga się z problemami. Przemysław Tytoń grał w barwach nowej drużyny, która straciła rekordową liczbę goli w sezonie regularnym, a Adam Buksa trafił do zespołu, który przechodzi przebudowę i dopiero próbuje gonić czołówkę (o zainteresowaniu Polakami w USA trochę więcej tutaj). Jeżeli jednak Jarosław Niezgoda trafiłby do Portland Timbers, bez wątpienia grałby w najmocniejszym klubie ze wszystkich naszych rodaków. Zawodnikiem interesują się jednak też inne kluby (Dynamo Moskwa, Beşiktaş).

Marek Citko – agent Niezgody w rozmowie z Super Expressem przyznał, że 5 milionów euro to adekwatna cena za jego zawodnika. Klub z Oregonu raczej nie miałby problemów z wyłożeniem takiej kwoty na stół. Znacznie bardziej ciekawe mogą być rozmowy dotyczące umowy. Nie od dziś wiadomo, że zasady rządzące Major League Soccer są niesamowicie skomplikowane. Jakiego kontraktu może się zatem spodziewać Niezgoda? W czwartek Yimmi Chara z Atlético Mineiro podpisał umowę z Timbers jako Designated Player (Timbers zapłacili za niego ok. $6mln). W klubie oprócz niego podobny kontrakt ma jeszcze Sebastian Blanco. Największa gwiazda klubu – Diego Valeri po tym sezonie podpisał nową umowę, zwalniając miejsce dla gracza o statusie DP. Sam Stejskal – dziennikarz The Athletic i insider MLS podał na Twitterze informację, że Portland Timbers mają zamiar wykorzystać to miejsce na zatrudnienie napastnika. 

Jakie są inne opcje poza „kontraktem gwiazdorskim”? Zatrudnienie Niezgody jako tzw. TAM player. Co to w praktyce oznacza? Każdy klub ma w danym sezonie pulę alloaction money (General i Targeted). Targeted Allocation Money można wykorzystać m.in. właśnie na zakontraktowanie nowego gracza, ale tylko pod warunkiem, że jego pensja i koszty transferu są wyższe niż maksymalna wysokość wynagrodzenia (w sezonie 2019 było to 504 375 dolarów rocznie). O spełnienie tego warunku akurat nie trzeba się martwić. Dla klubu byłaby to zdecydowanie bardziej opłacalna opcja, dla Niezgody już niekoniecznie. W obu przypadkach mówimy jednak o zarobkach na poziomie ok. 750 tysięcy dolarów rocznie (+podwyżka ok. $150 tysięcy po każdym roku).

Jaką rolę miałby pełnić Niezgoda za oceanem?

24-latek strzelił czternaście goli i zanotował dwie asysty w osiemnastu spotkaniach PKO Ekstraklasy, bijąc tym samym swój strzelecki rekord z sezonu 2017/18. Właśnie tak skutecznej dziewiątki potrzebują w Oregonie, gdzie ostatnio z napastnikami mają spory problem. W maju włodarze pobili swój rekord transferowy, wykładając na stół 9 milionów euro za Briana Fernándeza. Argentyńczyk miał wejście smoka: strzelił sześć goli w pierwszych pięciu meczach, ustanawiając tym samym nowy rekord MLS. Okazało się jednak, że wcale nie uporał się ze swoimi demonami. Po śmierci brata Davida nie mógł uporać się z problemami. Grając w Racingu nie przeszedł testów narkotykowych, które wykryły w jego krwi obecność kokainy. Został zawieszony, ale wrócił do gry w piłkę i to na wysokim poziomie. W Meksyku rozegrał naprawdę świetną rundę, więc zdecydowano się na jego transfer do MLS. Grał jak z nut, ale wraz z końcem września zniknął z radarów. W listopadzie liga oficjalnie rozwiązała z nim kontrakt (piłkarze i kluby są pod Major League Soccer jako organizacją). Brian Fernández sam zgłosił się po pomoc do władz klubu i uczestniczył w specjalnym programie, który ma pomagać zawodnikom z problemami podobnymi do niego. Według doniesień oblał jednak test narkotykowy, co z automatu wiąże się z rozwiązaniem kontraktu i w Oregonie zostali bez napastnika. To właśnie jego miałby zastąpić Jarosław Niezgoda.

W klubie jest jeszcze Jeremy Ebobisse i jeżeli transfer Polaka dojdzie do skutku, to właśnie 22-latek będzie jego bezpośrednim rywalem w ataku. Ebobisse miał być jedynką SuperDraftu 2017, ale ostatecznie został wybrany „dopiero” z czwartym numerem. Trafił do MLS jako jeden z młodszych zawodników w draftu i długo pracował na swoją pozycję. Choć regularnie udowadnia swoją wartość, to w klubie wciąż szukają zawodnika, który byłby w stanie zapewnić lepsze liczby od niego. W poprzednim sezonie zagrał we wszystkich spotkaniach, strzelając 11 goli. Ebobisse świetnie uzupełniał się z Fernándezem, więc nie jest powiedziane, że jeden będzie grał kosztem drugiego. Giovanni Savarese to trener, który na bieżąco dostosowuje taktykę do rywala, a jego eksperymenty bardzo często przynoszą punkty. Jedno jest pewne, przy transferze Niezgody Portland Timbers mieliby prawdopodobnie dwóch najmłodszych napastników w całej lidze.

Portland żyje piłką nożną

W Oregonie od samego początku przygody z MLS budują bardzo solidną drużynę nie tylko na poziomie sportowym, ale również organizacyjnym. Sezon 2020 będzie dla nich dziesiątym sezonem w najwyższej dywizji piłkarskiej w USA. Przez długi czas byli uznawani za średniaków, ale bardzo często wykręcali wyniki ponad stan. W 2015 roku zdobyli pierwsze mistrzostwo w historii klubu, choć tak naprawdę nikt na nich nie stawiał. Trzy lata później ponownie wszystkich zaskoczyli, awansując do finału. Tutaj jednak nie ma miejsca na przypadek. Wszystko zaczyna się ludzi, którzy są na samej górze. W tym przypadku właściciela klubu – Merritta Paulsona i dyrektora generalnego – Gavina Wilkinsona. Stabilizacja finansowa, zaplecze i rozsądne transfery. W Oregonie stawiają na kreowanie zawodników. Tak było w przypadku trenera – Caleba Portera, który do teraz jest uwielbiany. Podobna sytuacja miała miejsce z Fanendo Adim, ale bohaterem numer jeden jest kapitan Drwali – Diego Valeri. Argentyńczyk dołączył do MLS w 2013 roku i zakochał się w Portland, a kibice w jego grze. 33-latek świetnie czuje się w Oregonie, przesiąknął już kulturą tego miasta, a flanelowe koszule to stały element jego garderoby. Razem z córką pojawiają się na niemal wszystkich meczach żeńskiej drużyny – Portland Thorns i nazwanie go żywą legendą Portland Timbers nie będzie żadnym nadużyciem. Świetnie w Portland czuje się też Sebastian Blanco czy Diego Chara. Zresztą to właśnie on namówił młodszego brata Yimmiego na transfer, deklarując, że jest zakochany w tym klubie.

Zdarza się, że w Europie często pojawiają się obrazki z pięknego stadionu Atlanty United, gdzie co chwilę mamy do czynienia z kolejnymi rekordami frekwencji w MLS. Równie często chwali się Seattle Sounders czy Los Angeles FC. Mało kto jednak wie, że to właśnie w Portland mamy do czynienia z jedną z najlepszych publiczności w całej lidze. Na każdym meczu pojawia się komplet kibiców. W lipcu klub szczycił się 150. sold-outem z rzędu! W tym roku nic się nie zmieni, bo o bilety na Providence Park naprawdę niezwykle trudno. Nawet po przebudowie obiektu. Właściciel Portland Timbers – Merritt Paulson i jego firma Peregrine Sports przeznaczyli 85 milionów dolarów na jego rozbudowę i modernizację. Wcześniej stadion mógł pomieścić 21 144 kibiców, teraz rozbudowano go do 25 218 miejsc. 85 milionów zielonych to całkiem spora kwota, więc warto dodać, że mówmy tutaj również o wymianie turfu, budowie trzech nowych kondygnacji czy dachu po wschodniej części stadionu, instalację nowego systemu dźwiękowego i wiele innych. Właśnie z tego powodu w poprzednim sezonie Portland Timbers rozegrali 12 meczów wyjazdowych z rzędu na samym początku rozgrywek, a mimo to i tak zdołali awansować do play-offów, co wcale nie było takie oczywiste.

Swoje zrobiło jednak wsparcie kibiców, bo wyniki przed własną publicznością od zawsze są atutem Portland Timbers. I nikogo nie powinno to dziwić. Komplet fanów na każdym meczu, śpiewy od pierwszej do ostatniej minuty, świetne oprawy meczowe i jedno z najbardziej wyrazistych ugrupowań kibicowskich w całej lidze. Przed trybuną Timbers Army znajduje się podniesienie, gdzie leży ogromny bal drzewa, na którym powieszone są szaliki Portland Timbers. Obok można dostrzec wióry i piłę spalinową. Po każdej bramce strzelonej przez piłkarzy z Oregonu maskotka klubu, czyli Timber Joey w pełnym ekwipunku drwala odpala piłę i odcina jeden kawałek bala, celebrując to razem z kibicami zgromadzonymi na stadionie. Taki kawałek zabiera do domu każdy strzelec gola i bramkarz, o ile zachowa czyste konto. Jeżeli Jarosław Niezgoda trafi do Portland Timbers, to z pewnością przekona się o tym na własnej skórze. Podobnie będzie z atmosferą podczas derbów z Seattle Sounders, bo ta może być lepsza niż na meczach Legii z Lechem.

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

#6 Amerykański Lot Przepiórki

Ostatnio pisałam tutaj na początku października. Dzisiaj zbliżamy się do końca miesiąca i rok temu ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *