sobota , 20 Październik 2018
Newsy
Strona główna / MLS / Drużyny MLS / Atlanta United / Każdy punkt ma znaczenie – podsumowanie 29. tygodnia MLS

Każdy punkt ma znaczenie – podsumowanie 29. tygodnia MLS

Nadszedł ten czas, kiedy każdy punkt jest na wagę złota, a detale będą decydować o awansie do play-offów bądź też ostatecznym pożegnaniem się z postseason. W ostatnim tygodniu poznaliśmy kolejną drużynę, która może już jedynie pomarzyć o MLS Cup – z walki o play-offy wypadli Colorado Rapids. Oprócz tego byliśmy świadkami pełnych zwrotów akcji derbów pomiędzy D.C. United a NY Red Bulls, dziewiątej wygranej z rzędu Seattle Sounders czy 500. gola Zlatana. Słowem: działo się!

Szalone Atlantic Cup

Rzadko kiedy polski kibic ma szansę oglądać tak dobry mecz o tak przystępnej godzinie. Jedne z najstarszych derbów w MLS zostały rozegrane kilkanaście minut po godzinie 19:00. Atlantic Cup, bo tak nazywa się rywalizacja pomiędzy D.C. United a NY Red Bulls, był najlepszym i pełnym zwrotów akcji meczem 29. tygodnia MLS.

Czerwone Byki wciąż walczą o Supporters’ Shield, a D.C. United walczą o awans do pierwszej szóstki na Wschodzie i play-offy. Gospodarze trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, a piłkarze Chrisa Armasa trzykrotnie wyrównywali stan rywalizacji. W zasadzie powinnam napisać: Bradley Wright-Phillips trzykrotnie doprowadzał do remisu. Był to pierwszy hat-trick Anglika w tym sezonie.

Świetne zawody rozegrał też Luciano Acosta, który w ostatnich tygodniach jest kluczową postacią D.C. United. Bez Argentyńczyka ten zespół nie zdobywałby tylu punktów. Nawet sam Wayne Rooney nie byłby w stanie „ciągnąć drużyny za uszy”. Tu potrzeba zgrania i kolektywu, a ten w stolicy jest z meczu na mecz coraz lepszy. Brak awansu do postseason będzie sporym rozczarowaniem dla fanów, których apetyt rośnie w miarę jedzenia, a konkretnie z każdym kolejnym meczem D.C. United.

Wayne Rooney, Yamil Asad i Paul Arriola, fot. D.C. United

D.C. United 3:3 NY Red Bulls (skrót)
1:0 Paul Arriola (Luciano Acosta)
1:1 Bradley Wright-Phillips 41’
2:1 Wayne Rooney (Oniel Fisher) 64’
2:2 Bradley Wright-Phillips (Michael Murillo) 76’
3:2 Luciano Acosta (Yamil Asad) 87’
3:3 Bradley Wright-Phillips (Alex Muyl, Aaron Long) 90’

Cascadia Cup dla Seattle Sounders

Seattle Sounders to drużyna, która nie przestanie mnie zaskakiwać. Wydawało się, że w tym sezonie naprawdę nie mają niemal żadnych szans na awans do play-offów. Piłkarze Briana Schmetzera zanotowali najgorszy start w historii swoich występów w MLS. Grali tragicznie i okupowali dolne rejony tabeli. A potem do drużyny przyszedł Raúl Ruidíaz jako nowy Designated Player, Nicolás Lodeiro odpalił tryb z sezonu 2016, kiedy uratował drużynie play-offy i Sounders nagle zaczęli grać jak z nut. Kompletnie inna drużyna, która wygrała dziewięć meczów z rzędu, co jest nowym rekordem MLS! W dodatku piłkarze Briana Schmetzera sięgnęli po Cascadia Cup, czyli puchar w rywalizacji z Portland Timbers i Vancovuer Whitecaps. Scenariusz jak z filmu, realizacja typowa dla MLS, przecież niemożliwe nie istnieje. Mało tego – Seattle Sounders są na ten moment jedną z drużyn, która powinna namieszać w play-offach. Kto wie, może trzeci finał MLS Cup z rzędu?

Vancouver Whitecaps 1:2 Seattle Sounders (skrót)
0:1 Raúl Ruidíaz (Kelvin Leerdam, Cristian Roldan) 21’
0:2 Raúl Ruidíaz 42’
1:2 Kei Kamara (Nicolás Mezquida) 45’+4

#Zlatan500 i kolejna przegrana LA Galaxy

Toronto FC jeszcze ostatkiem sił walczą o play-offy. W podobnej sytuacji są LA Galaxy, ale sytuacja w klubie jest zła, żeby nie powiedzieć tragiczna. O przyspieszonej emeryturze trenera Sigiego Schmidta i nie tylko pisał ostatnio Wiktor w „Pamiętnikach z Miasta Aniołów”, więc po prostu odsyłam Was do lektury

Wszyscy po tym spotkaniu żyli 500. golem Zlatana Ibrahimovicia. Czekałam na ten moment od kilku tygodni i byłam pewna, że będzie to niesamowity gol. Taki gol w stylu Zlatana. Nie pomyliłam się, Ibra zrobił swoje. Tego nie można jednak powiedzieć o całej drużynie. LA Galaxy przegrali kolejny mecz. W dodatku z drużyną, która podobnie jak oni ma znikome szanse na play-offy. Toronto FC wygrywali 3:0, potem pozwolili sobie strzelić trzy gole, żeby ponownie wyjść na prowadzenie i utrzymać je do końca spotkania. Dziwny to był mecz i dziwny sezon w wykonaniu obu zespołów.

Toronto FC 5:3 LA Galaxy (skrót)
1:0 Víctor Vázquez (Gregory van der Wiel) 5’
2:0 Jozy Altidore (Jonathan Osorio) 16’
3:0 Sebastian Giovinco (Gregory van der Wiel) 36’
3:1 Zlatan Ibrahimović (Jonathan dos Santos) 43’
3:2 Ola Kamara (Jonathan dos Santos) 54’
3:3 Rolf Feltscher (Ashley Cole) 58’
4:3 Jonathan Osorio (Marky Delgado) 75’
5:3 Jay Chapman 90’+4

Mecz o sześć punktów

Philadelphia Union nie przestanie mnie w tym sezonie zaskakiwać. Piłkarze Jima Curtina wygrywają bardzo trudne mecze na wyjazdach i przegrywają przed własną publicznością z tymi zespołami, z którymi zdobycie kompletu punktów powinno być obowiązkiem. Rywalizacja pomiędzy Union a Impact to bezpośrednia rywalizacja o miejsce w play-offach. Gospodarze co prawda rozpoczęli strzelanie, a pierwszego gola w MLS strzelił wychowanek Philadlephii Union – Auston Trusty.

Potem było już tylko gorzej, a piłkarze kanadyjskiej drużyny do siatki Blake’a trafili czterokrotnie. Bardzo dobre zawody rozegrał standardowo Ignacio Piatti, ale należy również pochwalić Silvę czy Daniela Lovitza. Dla Montrealu Impact to była wygrana za „sześć punktów”, a play-offy stają się coraz bardziej realne.

Philadelphia Union 1:4 Montreal Impact (skrót)
1:0 Auston Trusty (Borek Dockal, Haris Medunjanin) 11’
1:1 Alejandro Silva (Ignacio Piatti) 28’
1:2 Saphir Taïder 39’
1:3 Quincy Amarikwa (Daniel Lovitz) 63’
1:4 Alejandro Silva (Ignacio Piatti) 76’

Atlanta United wraca na fotel lidera

Piłkarze Gerardo Martino wykorzystali potknięcie NY Red Bulls (remis z D.C. United) i dzięki wygranej z Colorado Rapids wrócili na fotel lidera Konferencji Wschodniej. Na ten moment są również faworytem do zdobycia Supporters’ Shield.

Colorado Rapids stracili już szansę na awans do play-offów i jako druga drużyna w tym sezonie wypadają z walki o mistrzostwo. Bardzo dobre zawody rozegrał Miguel Almirón, który poprowadził drużynę do wyjazdowego zwycięstwa, strzelając dwa gole i notując asystę drugiego stopnia przy trafieniu Héctora Villalby. Najbardziej zaskakujące w tym wszystkim jest to, że Atlanta United to zespół, który wciąż ma rezerwy i moim zdaniem nie pokazał pełni swoich możliwości. Warto też dodać, że w meczu z Rapids po raz pierwszy po kontuzji w podstawowym składzie wybiegł Darlington Nagbe. 77 minut gry, dokładność podań na poziomie 100%, to właśnie jego brakowało w środku pola temu zespołowi.

Świetne zawody rozegrał Miguel Almirón, który ustrzelił dublet i asystował przy trzecim golu, fot. Atlanta United

Colorado Rapids 0:3 Atlanta United (skrót)
0:1 Miguel Almirón (Julian Gressel, Leandro González Pirez) 10’
0:2 Miguel Almirón (Josef Martínez, Eric Remedi) 18’
0:3 Héctor Villalba (Julian Gressel, Miguel Almirón) 37’

Przełamanie Dynamo

W poprzednim sezonie Houston Dynamo pokazywali się naprawdę z dobrej strony. Początek tego roku też był imponujący. Tylko potem było zdecydowanie gorzej. Ostatnie tygodnie to wręcz istna katastrofa. Zawodnicy Wilmera Cabrery ostatni raz w lidze wygrali 8 lipca z Minnesotą United. Potem przegrali siedem meczów i zremisowali trzy. Dopiero spotkanie z Portland Timbers okazało się przełomowe. Houston Dynamo w końcu wygrali w przekonującym stylu, ale o kilka tygodni za późno. Trudno sobie wyobrazić, że nagle odrobią stratę trzynastu punktów do ostatniego miejsca premiowanego awansem do play-offów. Przełamanie nastąpiło zdecydowanie za późno. Dynamo mieli potencjał, żeby przynajmniej połowę z przegranych spotkań zakończyć z kompletem punktów, a za takie błędy się słono płaci. 

Portland Timbers nie mieli za dużo do powiedzenia w tym meczu. Choć byli częściej przy piłce, oddali dokładnie taką samą liczbę strzałów, to sami nie potrafili trafić do bramki rywala. Piłkarze Giovanniego Savarese’a byli po prostu nieskuteczni, a to wykorzystali przeciwnicy.

Mauro Manotas, Romell Quioto i Alberth Elis, fot. Houston Dynamo

Houston Dynamo 4:1 Portland Timbers (skrót)
0:1 Alejandro Fuenmayor (gol samobójczy) 9’
1:1 Alberth Elis (Tomás Martínez) 32’
2:1 Mauro Manotas (Alberth Elis, Tomás Martínez) 39’
3:1 Mauro Manotas 71’
4:1 Alejandro Fuenmayor 81’

SKC rozgromili SJ Earthquakes

SJ Earthquakes biją rekordy jeżeli chodzi o fatalną grę. Z play-offami pożegnali się już dawno temu, ale ich gra ma coraz mniej wspólnego z honorem. W meczu ze Sportingiem KC przegrali aż 1-5. Po meczu z klubu odszedł Mikael Stahre, którego przygoda z trenerką w MLS był jednym wielkim nieporozumieniem.

Bardzo dobre zawody rozegrał Felipe Gutiérrez i Gerso Fernandes. W defensywie kolejny raz błyszczał Ike Opara, a SKC po prostu wykorzystywali swoje okazje. Paradoksem jest fakt, że SJ Earthquakes w sumie oddali więcej strzałów od rywala. Tylko co z tego, skoro przegrali aż 1-5? Należałoby wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość, ale obawiam się, że nie będzie to takie proste i oczywiste, jak może się wydawać.

Felipe Gutiérrez i Gerso Fernandes, fot. Sporting KC

SJ Earthquakes 1:5 Sporting KC (skrót)
0:1 Felipe Gutiérrez (Gerso Fernandes) 18′
0:2 Gerso Fernandes (Felipe Gutiérrez) 23’
0:3 Ike Opara 42’
0:4 Krisztián Németh (Gerso Fernandes, Felipe Gutiérrez) 67’
1:4 Danny Hoesen (Luis Felipe Fernandes) 80’
1:5 Gerso Fernandes (Diego Rubio) 86’

Pierwsza wygrana od ponad dwóch miesięcy

Mecz Chicago Fire z Orlando City był spotkaniem dwóch najgorszych drużyn w Konferencji Wschodniej. Pierwsi ostatni mecz wygrali 1 lipca, drudzy 15 lipca. Oba zespoły mogłyby się bić o miano nieudacznika sezonu i oba miałby sporo argumentów, żeby zgarnąć tego typu nagrodę, ale to temat na osobną historię. Wróćmy do samego spotkania, które nie należało do wybitnych. Strażacy strzelili cztery gole, ale kompletnie nie było tego widać na boisku. Gospodarze wykorzystali wszystkie błędy rywala, w tym katastrofalne wyjście Joe Bendika z bramki. Dwa razy do siatki trafił Nemanja Nikolić, ale nie przybliżył tym swojej drużyny do play-offów. Co prawda oba zespoły mają jeszcze matematyczne szanse na awans, ale umówmy się: są one znikome i niemal nieralne. W dodatku Orlando City mogą pobić niechlubny rekord Minnesoty United w liczbie straconych goli. Chicago Fire wracają do szarej rzeczywistości, a Lwy wciąż marzą o awansie do play-offów, który z każdym rozegranym meczem oddala się coraz bardziej.

Chicago Fire 4:0 Orlando City (skrót)
1:0 Nemanja Nikolić (Michael de Leeuw, Dax McCarty) 3’
2:0 Aleksandar Katai (Djordje Mihailovic, Michael de Leeuw) 28’
3:0 Michael de Leeuw (Johan Kappelhof, Djordje Mihailović) 56’
4:0 Nemanja Nikolić (Raheem Edwards) 70’

Tyler Miller zapewnił LAFC punkt

Mecz Los Angeles FC z NE Revolution był wyjątkowy dla Boba Bradleya. Dla jednego z najbardziej szanowanych trenerów w USA było to dokładnie 300. spotkanie na ławce trenerskiej w MLS. Jego podopieczni nie przegrali tego meczu głównie ze względu na fantastyczną postawę Tylera Millera między słupkami. 25-latek notował pewne i momentami nieprawdopodobne interwencje. I choć to gospodarze przeważali przez zdecydowaną część meczu, to nie potrafili trafić do siatki. Dopiero w 82’ gola na wagę remisu strzelił Brandon Bye. Dla 22-latka wybranego z #8 w SuperDrafcie 2018 było to pierwsze trafienie w MLS.

Los Angeles FC 1:1 NE Revolution (skrót)
1:0 Marco Ureña (Diego Rossi) 52’
1:1 Brandon Bye (Teal Bunbury) 82’

Loons uratowali remis

Mike Petke ostatnio stawia na Damira Kreilacha w ataku i o dziwo naprawdę się to sprawdza. Chorwat, grając jako napastnik, strzelił kolejnego gola, choć jego nominalną pozycją jest defensywy pomocnik. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 11’ i utrzymywali przewagę niemal do samego końca. Wydawało się, że piłkarze Realu Salt Lake zgarną komplet punktów, ale The Loons przebudzili się w samej końcówce meczu, strzelając gola na wagę remisu w 84’. Do siatki trafił Miguel Ibarra po asyście Darwina Quintero.

Warto dodać, że The Loons sprzedali już 40 000 biletów na mecz z LA Galaxy, który będzie dla fanów Minnesoty United nie tylko ostatnim domowym meczem w tym sezonie regularnym, ale również ostatnim meczem na TCF Bank Stadium (od następnego sezonu będą grać na nowym obiekcie – Allianz Field). Celem jest 50 000 sprzedanych biletów. Jak widać, piłka nożna ma się w USA bardzo dobrze, a kibice regularnie przychodzą na stadiony.

Real Salt Lake 1:1 Minnesota United (skrót)
1:0 Damir Kreilach (Sunny) 11’
1:1 Miguel Ibarra (Darwin Quintero) 84’

Remis, który przeszedł bez echa

MLS to liga, w której rzadko możemy doświadczyć bezbramkowego remisu. Zdarza się to jednak od czasu do czasu i tak było właśnie podczas meczu FC Dallas z Columbus Crew. Goście dominowali, stwarzali sobie więcej sytuacji, ale oba zespoły były piekielnie nieskuteczne. Warto dodać, że zarówno FC Dallas, jak i Columbus Crew oddali zaledwie po jednym celnym strzale… Chyba nic więcej nie muszę pisać.

fot. Columbus Crew

FC Dallas 0:0 Columbus Crew (skrót)

Mecz w środku tygodnia
Krok bliżej do play-offów

W środku tygodnia zostało rozegrane jeszcze jedno spotkanie. D.C. United podejmowali Minnesotę United i choć przegrywali po golu Angelo Rodrígueza (debiutanckie trafienie w MLS), to zdołali zgarnąć komplet punktów, przybliżając się tym samym do wymarzonych play-offów. Kolejny raz nieocenionym zawodnikiem był Luciano Acosta, który brał udział przy obydwu trafieniach podopiecznych Bena Olsena. Należy też wyróżnić Darrena Mattocksa, którego gol zapewnił D.C. United zwycięstwo, a dla samego Jamajczyka był bardzo ważnym wydarzeniem. To dokładnie dziesiąty gol 28-latka w tym sezonie. Jeszcze nigdy nie rozegrał tak dobrego sezonu w historii swoich występów w MLS (od 2012 roku).

D.C. United 2:1 Minnesota United (skrót)
0:1 Angelo Rodríguez 47’
1:1 Ulises Segura (Luciano Acosta) 65’
2:1 Darren Mattocks (Joseph Mora, Luciano Acosta) 69’

Najlepsza jedenastka 29. tygodnia MLS

Statystyki indywidualne po 29. tygodniu MLS tutaj
Sytuacja rookich w 29. tygodniu MLS

Tabela Konferencji Wschodniej

Tabela Konferencji Zachodniej

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

Bez przerwy reprezentacyjnej – podsumowanie 28. tygodnia MLS

Pisaliśmy już nie raz, że MLS nie respektuje przerw reprezentacyjnych FIFA. W tym czasie w ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *