wtorek , 22 Październik 2019
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / #MLSisBack – podsumowanie 1. tygodnia MLS

#MLSisBack – podsumowanie 1. tygodnia MLS

W końcu! Tygodnie oczekiwania na powrót Major League Soccer zostały nam wynagrodzone z nawiązką. Po kilkumiesięcznej przerwie dostaliśmy powrót gwiazd MLS, piękne bramki, emocje i nowe twarze, którym zdecydowanie warto się przyjrzeć.

LM CONCACAF priorytetem

Jednym z hitowych starć pierwszego tygodnia MLS było spotkanie D.C. United z Atlantą United. Goście przystąpili do meczu w nieco osłabionym składzie ze względu na nadchodzący ćwierćfinał Ligi Mistrzów CONCACAF z Monterrey. Na ławce usiadł Gonzalo Martínez czy Julian Gressel, którzy są podstawowymi zawodnikami tego zespołu. D.C. United zagrali bardzo mądrze. Nie zabierali na siłę piłki gościom, którzy pomimo utrzymywania się przy futbolówce, nie mogli wykreować naprawdę groźnych sytuacji pod bramką Billa Hamida. Z kolei zawodnicy Bena Olsena zagęszczali środek pola, gdzie fantastyczną pracę wykonał Russell Canouse i cały czas stosowali wysoki pressing, odcinając od podań Ezequiela Barco, Héctora Villalbę, nie mówiąc już o Josefie Martínezie.

Atlanta United nie mogła sobie poradzić z rywalem, a największe problemy sprawiały również ataki prawą stroną, gdzie Brek Shea kompletnie nie radził sobie z Paulem Arriolą i Leonardo Jarą. Z bardzo dobrej strony kolejny raz pokazał się Luciano Acosta, który z piłką przy nodze był nie do zatrzymania. To właśnie on asystował przy pierwszej bramce Arrioli w doliczonym czasie gry pierwszej połowy i to on podwyższył prowadzenie na początku drugiej części gry, pokonując Brada Guzana sprytnym, technicznym strzałem.

Z dobrej strony pokazał się również nowy nabytek DCU – Lucas Rodríguez, popisując się kilkoma godnymi uwagi podaniami. Atlanta United przegrała 0:2 i jako jedyna drużyna podczas pierwszego tygodnia nie strzeliła gola. Pozostaje mieć nadzieję, że występy w Lidze Mistrzów CONCACAF zrekompensują fanom przeciętny występ na początku sezonu.

Do gry powrócił duet Wayne Rooney & Luciano Acosta, fot. D.C. United

D.C. United 2:0 Atlanta United (skrót)

1:0 Paul Arriola (Luciano Acosta, Wayne Rooney) 45’+1

2:0 Luciano Acosta (Lucas Rodríguez, Júnior Moreno) 58’

Udane urodziny Boba Bradleya

Hitem pierwszego tygodnia MLS było spotkanie jednych z najmocniejszych drużyn na Zachodzie. W ostatnim meczu pierwszej serii gier Los Angeles FC podejmowali Sporting KC, a spotkanie sędziował nasz rodak – Robert Sibiga. Polak miał sporo pracy, bo rywalizacja była naprawdę zacięta, a piłkarze Co ciekawe, SKC zdecydowali się wystawić najmocniejszy skład, pomimo nadchodzących meczów w LM CONCACAF. Koniec końców nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów, bo podopieczni Petera Vermesa musieli uznać wyższość LAFC. Zanim jednak do tego doszło, to właśnie goście wyszli na prowadzenie za sprawą Krisztiána Németha. Napastnik SKC strzelił trzy gole w ciągu jedenastu dni, wcześniej miał na koncie dwa trafienia w ciągu osiemnastu miesięcy. Taka drobna różnica.

Na początku drugiej połowy do wyrównania doprowadził Diego Rossi. Przy bramce asystował Eduard Atuesta, który był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Choć LAFC byli momentami chaotyczni, to 21-latek starał się uporządkować grę w środku pola i radził sobie z tym całkiem nieźle. Najlepszy urodzinowy prezent sprawił jednak swojemu szkoleniowcowi Adama Diomande, który w doliczonym czasie gry strzelił gola na wagę trzech punktów. Popis dali też fani, którzy na długo po zakończonym meczu świętowali pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Los Angeles FC 2:1 Sporting KC (skrót)

0:1 Krisztián Németh (Johnny Russell) 16’

1:1 Diego Rossi (Eduard Atuesta) 47’

2:1 Adama Diomande (Jordan Harvey) 90’+4

Zetknięcie z rzeczywistością

Pierwszy mecz FC Cincinnati w Major League Soccer był bolesnym zetknięciem z nową rzeczywistością. Piłkarze Alana Kocha rozegrali historyczne spotkanie na CenturyLink Field, gdzie zgromadziło się ponad 39 000 kibiców. I choć zawodnicy z Ohio rozpoczęli to spotkanie naprawdę dobrze, a przepiękną bramkę zdobył Leonardo Bertone, tak potem było tylko gorzej.

Podrażnieni piłkarze Briana Schmetzera przystąpili do szturmu na bramkę Przemysława Tytonia. Seattle Sounders oddali łącznie 24(!) strzały na bramkę Polaka! 32-latek miał ręce pełne roboty i nawet jeżeli zanotował najwięcej interwencji podczas pierwszego tygodnia MLS (5), to nie zdołała uchronić swojej drużyny przed stratą czterech bramek. Trzeba jednak powiedzieć, że linia obrony niewiele mu pomogła. FC Cincinnati podrażnili lwa i skończyło się pogromem.

Kapitalne zawody zagrała cała ofensywa Sounders. Z bardzo dobrej strony pokazał się Nicolás Lodeiro i Víctor Rodríguez, którzy dyrygowali atakiem, ale najgłośniej było o Jordanie Morrisie. 24-latek w 2016 roku zdobył tytuł Rookie of the Year, na początku poprzedniego sezonu zerwał ACL w pierwszym meczu Ligi Mistrzów CONCACAF i przez cały poprzedni sezon leczył uraz. Spotkanie w FC Cincinnati było jego pierwszym meczem po powrocie. Wychowanek ustrzelił dublet i znacznie przyczynił się do setnego zwycięstwa Seattle Sounders w historii występów tego klubu w MLS.

Oprawa kibiców Seattle Sounders, fot. Emerald City Supporters

Seattle Sounders 4:1 FC Cincinnati (skrót)

0:1 Leonardo Bertone 13’

1:1 Kelvin Leerdam 27’

2:1 Jordan Morris (Nicolás Lodeiro) 33’

3:1 Jordan Morris (Víctor Rodríguez, Nicolás Lodeiro) 43’

4:1 Raúl Ruidíaz (Víctor Rodríguez) 87’

Mróz to nie problem

Można grać przy -8°C i śniegu? Jak najbardziej! Mróz nie odstraszy kibiców? W żadnym wypadku. Podczas spotkania Colorado Rapids z Portland Timbers zanotowano najniższą temperaturę w historii rozgrywek. Na termometrach było -8°C, czyli o jeden stopień mniej niż podczas meczu Minnesoty United z Atlantą United z 2017 roku. Na trybunach pojawiło się jednak ponad 12 700 kibiców, którzy wspierali swoją drużynę, mało tego część z nich szalała bez koszulek, co można, a nawet trzeba, uznać za istne szaleństwo!

O spotkaniu będzie się jeszcze długo mówiło, ale nie można zapominać o aspekcie czysto sportowym. Colorado Rapids wyglądali naprawdę dobrze, szczególnie w ofensywie. Widać, że ustawienie 4-4-2 z diamentem w środku służy piłkarzom Anthony’ego Hudsona, a w szczególności korzysta na tym Kellyn Acosta. Niestety do poprawy wciąż jest linia obrony. Axel Sjöberg jeszcze w pierwszej połowie został wyrzucony z boiska za celowe zagranie ręką w polu karnym, a w drugiej części gry Deklan Wynne skierował piłkę do własnej siatki. Portland Timbers prowadzili 3:2, a na pochwały zasługuje Diego Valeri i Sebastián Blanco. Kiedy wydawało się, że już nic godnego uwagi się nie wydarzy, wtedy na boisku pojawił się Andre Shinyashiki, który został wybrany z #5 w SuperDrafcie MLS. To właśnie ten chłopak w doliczonym czasie gry zapewnił Colorado Rapids remis, strzelając gola w debiucie w profesjonalnej piłce. Takiego scenariusza nie wymyśliłby chyba nikt! Warto również zerknąć na niektóre zdjęcia z tego meczu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Colorado Rapids 3:3 Portland Timbers (skrót)

1:0 Kei Kamara (Kellyn Acosta, Dillon Serna)

1:1 Diego Valeri 29’

1:2 Sebastián Blanco (Diego Valeri) 45’+1

2:2 Benny Feilhaber 46’

2:3 Deklan Wynne (gol samobójczy) 66’

3:3 Andre Shinyashiki 90’+4

Przełamanie Lwów

W ostatnim czasie Orladno City nie potrafili sobie poradzić z New York City FC. W tym meczu goście również mieli przewagę i prezentowali się z lepszej strony. Już na początku spotkania piękną bramkę strzelił Ebenezer Ofori. W samej końcówce pierwszej połowy wynik podwyższył Alexander Ring po asyście nowego Designated Player – Alexandru Mitrity. 24-latek wygląda na nową wersję Sebastiana Giovinco i jestem przekonana, że jeszcze będziemy o nim wspominać w samych pozytywach, bo zaprezentował się z naprawdę dobrej strony.

W drugiej części gry do głosu wreszcie doszli gospodarze, którzy zaczęli grać w piłkę nożną. W 59’ bezpośrednio z rzutu wolnego do siatki trafił Chris Mueller. Była to pierwsza bramka Orlando City przeciwko NYCFC od 27 kwietnia 2017. Wtedy w zespole grał jeszcze Cyle Larin, który miał patent na strzelanie drużynie z Bronxu. Warto również odnotować debiut Naniego, który brał udział przy drugiej bramce Lwów. Dzięki trafeniu Tesho Akindele Orlando City zdobyli pierwsze punkty w meczu z New York City FC od wspomnianego już wcześniej meczu z kwietnia 2017 roku.

Orlando City 2:2 New York City FC (skrót)

0:1 Ebenezer Ofori (Jonathan Lewis) 13’

0:2 Alexander Ring (Alexandru Mitrita) 45’

1:2 Chris Mueller 59’

2:2 Tesho Akindele (Dom Dwyer, Nani) 75’

Kapitan Michael Bradley

Pierwszym meczem nowego sezonu MLS było spotkanie Philadelphii Union z Toronto FC. Gospodarze wyglądali naprawdę dobrze i to oni przeważali przez znaczną część pierwszej połowy. Mieli tylko jeden podstawowy problem – skuteczność. Defensywa TFC popełniała sporo błędów, ale piłkarze Jima Curtina nie byli chętni, żeby z nich skorzystać. Kiedy jednak przyszła okazja, żeby przeciwnicy ukarali obronę Union, nie mieli skrupułów i do siatki trafił Michael Bradley, strzelając pierwszego gola w sezonie 2019. Dla kapitana Toronto FC był to również pierwszy gol w sezonie regularnym od 30 września 2016, kiedy trafił do siatki w meczu z NY Red Bulls (3:3).

Toronto FC byli krytykowani na każdym kroku i była to naprawdę słuszna krytyka. Zespół Grega Vanneya prezentował fatalną formę, linia obrony istniała tylko i wyłącznie na papierze, do tego tragiczna postawa w Lidze Mistrzów i porażka z zespołem z Panamy. Najbardziej obrywał oczywiście Michael Bradley, choć był jednym z najjaśniejszych punktów tego zespołu. W jednym z wywiadów dla TSN przed meczem LM CONCACAF powiedział, że nie wie, co musi zrobić, żeby udowodnić wszystkim niedowiarkom, że nie jest w Toronto FC tylko i wyłącznie dla pieniędzy, że zależy mu na kibicach i drużynie. Aż do meczu z Union również nie wiedziałam, co musiałby zrobić. W końcu to naprawdę bardzo dobry, choć niedoceniany piłkarz. Jednak druga bramka i poprowadzenie drużyny do zwycięstwa było dokładnie tym, czego zespół w takim kryzysie potrzebował od kapitana. Pan Kapitan Michael Bradley.

Michael Bradley był bohaterem TFC, fot. Toronto FC

Philadelphia Union 1:3 Toronto FC (skrót)

0:1 Michael Bradley (Auro, Nick DeLeon) 45’+3

0:2 Michael Bradley 62’

1:2 Marco Fabián (rzut karny) 73’

1:3 Nick DeLeon (Jonathan Osorio) 90’+4

Udany debiut Frankowskiego

Meczem, który najbardziej intrygował polskich fanów MLS, było spotkanie LA Galaxy z Chicago Fire. W podstawowym składzie wybiegł Przemysław Frankowski, który był najlepszym zawodnikiem Strażaków w tym spotkaniu. Imponował spokojem oraz techniką i tylko pech sprawił, że podczas tego meczu nie zanotował asysty (pudło Aleksandara Kataia) i nie trafił do siatki (słupek). Niestety nawet dobra postawa Przemka nie zapewniła Chicago Fire zwycięstwa. Wciąż należy mieć na uwadze, że w tym meczu spotkała się jedna z najgorszych drużyn w całej lidze z zespołem o wielkiej marce, który znajduje się aktualnie w przebudowie. Doskonale było to widać po podaniu Diego Polenty (obrońca LA Galaxy) do Saponga, który strzelił pierwszego gola. Nie zmienia to faktu, że Frankowski po występie w tym meczu zasłużył na pochwały i kredyt zaufania od trenera Paunovicia.

Spotkanie było bardzo wyrównane, ale w drugiej części gry na boisku pojawił się 16-letni Efrain Álvarez, który w dużej mierze przyczynił się zwycięstwa LA Galaxy w tym meczu. Wychowanek zmienił Emila Cuello (#19 SuperDraftu 2019) i już po kilku minutach minął obrońcę Chicago Fire i posłał świetną piłkę na głowę Daniela Steresa, który wyrównał stan rywalizacji.

Zwycięstwo zapewnił LA Galaxy Zlatan Ibrahimović. Co ciekawe, w akcji bramkowej ponownie maczał palce Efrain Álvarez. W aktualnej sytuacji kadrowej klubu z Carson młody zawodnik może pojawiać się na boisku znacznie częściej, więc warto zwrócić uwagę na tego piłkarza. Warto dodać, że przed meczem został odsłonięty pomnik Davida Beckhama, który został także włączony do Galerii Sław Los Angeles Galaxy.

LA Galaxy 2:1 Chicago Fire (skrót)

0:1 C.J. Sapong 49’

1:1 Daniel Steres (Efrain Álvarez) 68’

2:1 Zlatan Ibrahimović 80’

„Trzyletni plan” czy Darwin Quintero?

W końcu! Nie powiem, że owiany już sławą „trzyletni plan” Minnesoty United zaczął działać, ale faktem jest, że Loons pierwszy raz w historii wygrali wyjazdowy mecz przeciwko drużynie z Konferencji Zachodniej. Wydaje się, że przebudowany skład może w końcu namieszać w MLS, a przenosiny na nowy stadion (Allianz Field) dodadzą podopiecznym Adriana Heatha skrzydeł. Bardzo dobre zawody rozegrał Francisco Calvo, a postacią, która najbardziej się wyróżniała, był oczywiście Darwin Quintero. Minnesotę United oglądało się z przyjemnością i miejmy nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się nieco dłużej.

Trzeba jednak oddać, że mecz na BC Place Stadium nie był widowiskiem jednostronnym. Vancouver Whitecaps z nowymi twarzami i pod wodzą nowego szkoleniowca – Marca dos Santosa – również zaprezentowali się z dobrej strony i z pewnością warto przyjrzeć się meczom tej ekipy. In-Beom Hwang ma wszystko, żeby zostać gwiazdą tej drużyny, więc polecam zapisać sobie to nazwisko w notatniku. Nie można również zapomnieć o kibicach, którzy przygotowali specjalną oprawę na 40-lecie istnienia klubu. Jeżeli przyjrzycie się uważniej, dostrzeżecie nazwiska wszystkich piłkarzy, reprezentujących Vancouver Whitecaps w MLS i wszystkich kapitanów od 1974 roku.

Oprawa Vancouver Southsiders z okazji 40-lecia istnienia klubu, fot. Vancouver Southsiders

Vancouver Whitecaps 2:3 Minnesota United (skrót)

1:0 Erik Godoy (Yordy Reyna) 6’

1:1 Darwin Quintero (rzut karny) 37’

1:2 Francisco Calvo (Darwin Quintero, Romario Ibarra) 66’

1:3 Romario Ibarra (Darwin Quintero) 70’

2:3 Doneil Henry (Victor Giro, Hwang In-Beom) 81’

Powrót Gastóna Sauro

Trener NY Red Bulls wystawił na mecz z Columbus Crew drugi garnitur, oszczędzając najlepszych zawodników przed ćwierćfinałowym meczem LM CONCACAF przeciwko Santos Laguna. Średnia wieku podstawowej jedenastki wynosiła 24,4, a w MLS zadebiutował 20-letni Omir Frenandez. Czerwone Byki szybko wyszły na prowadzenie, bo już w 6’ do siatki trafił Andreas Ivan, wykorzystując fatalną postawę obrońców Columbus Crew.

Dla gospodarzy był to pierwszy mecz pod wodzą Caleba Portera, który zastąpił Gregga Berhaltera. Piłkarze Columbus Crew próbowali, ale niekoniecznie im to wychodziło. Swojego dnia nie miał ani Pedro Santos, ani Justin Meram. Stan rywalizacji wyrównał jednak Gastón Sauro, pokonując Luisa Roblesa po stałym fragmencie gry. Dla Argentyńczyka był to pierwszy gol w MLS. Przypominam, że jeszcze rok temu nie było wiadomo, czy w ogóle będzie jeszcze grać w piłkę. Środkowy obrońca 21 maja 2016 roku zerwał PCL i choć wrócił do gry we wrześniu, to kolano cały czas dawało o sobie znać. Cały sezon 2017 spędził w gabinetach lekarzy i na operacjach. Specjaliści dawali mu 50% szans na powrót do sprawności. 27 maja 2018 wybiegł na boisko po praz pierwszy od momentu urazu, a w pierwszym meczu sezonu 2019 zdobył premierowego gola w MLS.

Kibice stawili się licznie na tryb, fot. Columbus Crew

Columbus Crew 1:1 NY Red Bulls (skrót)

0:1 Andreas Ivan (Florian Valot, Michael Murillo) 6’

1:1 Gastón Sauro (Federico Higuaín) 41’

Impact z kompletem punktów

Matías Almeyda zadebiutował w roli szkoleniowca SJ Earthquakes i od razu dostał pogląd, w jakim miejscu znajduje się jego drużyna. Nowy szkoleniowiec, nowe ustawienie, ale przed piłkarzami z Avaya Stadium wciąż przede wszystkim sporo pracy. Zespół miał przebłyski i widać, że w tej drużynie drzemie potencjał. Co prawda w meczu z Montrealem Impact to właśnie Quakes jako pierwsi wyszli na prowadzenie, ale jeszcze w pierwszej połowie stan rywalizacji wyrównał Ignacio Piatti, a w 44’ do siatki trafił Saphir Taïder, wyprowadzając Montreal Impact na prowadzenie. Algierczyk rozegrał bardzo dobre spotkanie, podobnie jak linia defensywy kanadyjskiego klubu, co nie było takie proste do przewidzenia przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Trzeba jednak przyznać, że Zakaria Diallo i  Víctor Cabrera spisali się na medal, a Rémi Garde mógł się cieszyć z kompletu punktów na wyjeździe.

fot. Montreal Impact

SJ Earthquakes 1:2 Montreal Impact (skrót)

1:0 Magnus Eriksson (Valeri Qazaishvili, Aníbal Godoy) 11’

1:1 Ignacio Piatti (Saphir Taïder) 29’

1:2 Saphir Taïder (Zakaria Diallo) 44’

Popis Willisa, Manotas ratuje punkt

Dziwny to był mecz. Piłkarze Realu Salt Lake prezentowali się przez większość meczu zdecydowanie lepiej. Albert Rusnák pokonał Joe Willsa pod koniec pierwszej połowy i było to jedyne trafienie gości w tym spotkaniu. Bramkarz Houston Dynamo spisywał się bardzo dobrze, ratując swój zespół raz po raz przed stratą gola. Gospodarze mieli za to spore problemy z wykończeniem akcji. Choć próbowali kilkukrotnie, to nie stworzyli realnego zagrożenia pod bramką Nicka Rimando. Zawodnicy Wilmera Cabrery oddali tylko jeden celny strzał, szczęśliwie Mauro Manotas zamienił go na gola. Houston Dynamo mieli sporo szczęścia, a Mike Petke i jego drużyna mogą sobie pluć w brodę, że nie wykorzystali okazji na zdobycie kompletu punktów na wyjeździe.

Houston Dynamo 1:1 Real Salt Lake (skrót)

0:1 Albert Rusnák (Corey Baird) 40’

1:1 Mauro Manotas (Adam Lundkvist, Maynor Figueroa) 62’

Carles Gil – nowy bohater Revs?

Nie było to najciekawsze spotkanie, nie działo się też zbyt wiele, ale warto odnotować kilka istotnych kwestii. FC Dallas rozegrali pierwszy mecz pod wodzą Luchiego Gonzaleza i mieli zdecydowaną przewagę nad rywalem pod względem posiadania piłki. Nie przekładało się to jednak na realne zagrożenie pod bramką Brada Knightona. Co prawda w 13’ do siatki trafił Michael Barrios, ale im dalej w mecz, tym więcej problemów Byków z Teksasu. NE Revolution również nie pokazali się z dobrej strony, ale nowy Designated Player – Carles Gil – zdołał wpisać się na listę strzelców, wyrównując stan rywalizacji.

FC Dallas 1:1 NE Revolution (skrót)

1:0 Michael Barrios (Dominique Badji) 13’

1:1 Carles Gil (Antonio Mlinar Delamea, Jalil Anibaba) 57’

Najlepsza jedenastka 1. tygodnia MLS

Tabela Konferencji Wschodniej
PozycjaDrużynaPWDLFAGDPts
1341810663422164
2341841258431558
334167115850855
4341311105753450
5341311104238450
634146145251148
7341112115057-745
8341012125547842
934125174760-1341
1034108163947-838
1134910154453-937
123466223175-4424
Tabela Konferencji Zachodniej
PozycjaDrużynaPWDLFAGDPts
134219485374872
234168105248456
334158115243953
434165134641553
534163155859-151
634147135249349
734139125446848
834135165255-344
934126165863-542
1034124184959-1040
1134108164967-1838
1234810163759-2234
Sytuacja Polaków i byłych zawodników Ekstraklasy

CHICAGO FIRE

Przemysław Frankowski (ex Jagiellonia Białystok) – 90 minut

Nemanja Nikolić (ex Legia Warszawa) – ławka rezerwowych

FC CINCINNATI

Przemysław Tytoń – 90 minut

FC DALLAS

Zdeněk Ondrášek (ex Wisła Kraków) – poza kadrą meczową

HOUSTON DYNAMO

Romell Quioto (ex Wisła Kraków) – 76 minut

SJ EARTHQUAKES

Vako Qazaishvili (ex Legia Warszawa) – 90 minut

Sytuacja rookich w 1. tygodniu MLS

Zawodnicy z rocznika ’97 i młodsi, którzy zagrali w 1. tygodniu MLS

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

Przetasowania w czołówce – podsumowanie 21. tygodnia MLS

Za nami już ponad połowa sezonu. Dzieje się wyjątkowo dużo i momentami naprawdę trudno za ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *