wtorek , 18 Czerwiec 2019
Newsy
Strona główna / MLS / Podsumowania tygodnia / Pokaz siły LAFC – podsumowanie 6. tygodnia MLS

Pokaz siły LAFC – podsumowanie 6. tygodnia MLS

Dopiero co zaczynał się nowy sezon, a za nami już miesiąc rozgrywek. Czas płynie bardzo szybko, a niektóre drużyny za oceanem rozegrały już sześć meczów. Możemy powoli mówić o pierwszych pozytywnych i negatywnych zaskoczeniach, ale na ten moment skupmy się na podsumowaniu 6. tygodnia MLS.

Piekielnie mocni LAFC

Mecz D.C. United z Los Angeles FC było spotkaniem na szczycie. Lider Konferencji Wschodniej podejmował lidera Konferencji Zachodniej. Mieliśmy być świadkami wyrównanego meczu i rywalizacji na najwyższym poziomie. Skończyło się na pogromie, bo piłkarze Boba Bradleya pokazali prawdziwy pokaz siły. W poprzednim tygodniu hat-tricka strzelił Carlos Vela, w meczu z D.C. United do siatki trzykrotnie trafił Diego Rossi. Pierwszy raz w historii piłkarze jednej drużyny strzelili hat-tricka w dwóch kolejnych wyjazdowych meczach. Sześć meczów i trzynaście goli strzelonych przez ten duet. To nie są statystyki dostępne dla „normalnych” ludzi. LAFC są piekielnie mocni, a wydaje się, że dla nic to dopiero rozgrzewka.

D.C. United musieli również zmierzyć się z grą w osłabieniu, ponieważ czerwoną kartkę obejrzał Wayne Rooney. To pierwszy mecz w tym sezonie, kiedy piłkarze Bena Olsena musieli uznać wyższość rywala. Los Angeles FC po sześciu meczach wciąż są niepokonani (pięć wygranych, jeden remis).

D.C. United 0:4 Los Angeles FC (skrót)

0:1 Carlos Vela (Adama Diomande) 15’

0:2 Diego Rossi (Carlos Vela) 27’

0:3 Diego Rossi (Mark-Anthony Kaye) 32’

0:4 Diego Rossi (Christian Ramirez, Latif Blessing) 76’

Szalony mecz, Nani daje zwycięstwo Orlando City

Jednym z najciekawszych meczów 6. tygodnia MLS było starcie Orlando City z Colorado Rapids. Spotkanie pełne zwrotów akcji i historycznych momentów. 115. gola w historii występów w MLS (sezon regularny) strzelił Kei Kamara, awansując na piąte miejsce w klasyfikacji wszechczasów. W tym samym meczu pierwszego gola w lidze strzelił Nani. W drugiej części gry z bardzo dobrej strony pokazał się 17-letni wychowanek Colorado Rapids – Cole Bassett. Pomocnik najpierw posłał świetną piłkę na głowę Mezquidy, a dziesięć minut później sam wpakował futbolówkę do siatki rywala. Orlando City jak zawsze zaczęli lepiej grać po wejściu na boisko Chrisa Muellera. To właśnie on strzelił wyrównującego gola na 3:3 i cały czas pojawiają się głosy, że powinien grać w podstawie. Decydującą bramkę strzelił jednak Nani, pokonując Tima Howarda strzałem z rzutu karnego.

P.S. Poniższy tweet przeniesie Was pod nitkę z najważniejszymi wydarzeniami z tego spotkania.

Orlando City 4:3 Colorado Rapids (skrót)

0:1 Kei Kamara 9’

1:1 Nani (João Moutinho) 31’

2:1 Tesho Akindele 33’

2:2 Nicolás Mezquida (Cole Bassett, Kellyn Acosta) 61’

2:3 Cole Bassett (Benny Feilhaber) 71’

3:3 Chris Mueller (Tesho Akindele, Nani) 81’

4:3 Nani (rzut karny) 89’

Pierwsza wygrana Quakes w tym sezonie

Przed spotkaniem Tommy Thompson zapowiadał, że to będzie zupełnie inny mecz w wykonaniu SJ Earthquakes, że wierzy w ten zespół i trenera, a w meczu z Portland Timbers drużyna pokaże to na boisku. Choć byłam nieco sceptycznie nastawiona do tych zapowiedzi, to trzeba przyznać, że SJ Earthquakes zagrali naprawdę bardzo dobre spotkanie. W ciągu niecałych dwudziestu minut strzelili trzy gole, zapewniając sobie pierwsze punkty i pierwszą wygraną w tym sezonie. Po fali krytyki Matías Almeyda może wreszcie odetchnąć z ulgą, bo pierwszy krok został wykonany. Teraz trzeba pokazać, że nie był to jednorazowy wyskok. Jakby nie patrzeć, Portland Timbers nie mają najłatwiejszego początku sezonu i nie jest to, delikatnie mówiąc, najlepsza drużyna w tym sezonie.

SJ Earthquakes 3:0 Portland Timbers (skrót)

1:0 Shea Salinas (Cristian Espinoza) 15’

2:0 Danny Hoesen 33’

3:0 Cristian Espinoza 34’

Pierwsza strata punktów TFC

Toronto FC byli zdecydowanym faworytem tego meczu i rzeczywiście przeważali przez zdecydowaną większość tego spotkania. Trzeba jednak powiedzieć, że piłkarze Grega Vanneya mieli problemy ze skutecznością. W 31’ do siatki trafił Jozy Altidore po podaniu Alejandro Pozuelo i TFC nieco osiedli na laurach. Wówczas niespodziewanie do siatki w doliczonym czasie gry pierwszej połowy trafił C.J. Sapong. Kapitalnym podaniem popisał się wychowanek Chicago Fire – Jeremiah Gutjahr i mieliśmy remis.

Toronto FC starali się robić swoje, ale na początku drugiej części gry to goście strzelili drugiego gola, a konkretniej Nemanja Nikolić, dla którego było to pierwsze trafienie w tym sezonie. Od tego momentu Strażacy się bronili, a TFC próbowali wyrównać stan rywalizacji. Nie było to łatwe, ale ostatecznie bramkę na wagę remisu strzelił Jonathan Osorio. Wychowanek Toronto FC jest jedynym piłkarzem w historii tego klubu, który strzelił przynajmniej jednego gola w kolejnych siedmiu sezonach. Dla piłkarzy Grega Vanneya to pierwsza strata punktów w tym sezonie, dla Chicago Fire kolejny ważny punkt w wyjazdowym meczu z wymagającym rywalem.

Przemysław Frankowski opuścił to spotkanie z powodu urazu.

Alejandro Pozuelo i Jonathan Osorio, fot. Toronto FC

Toronto FC 2:2 Chicago Fire (skrót)

1:0 Jozy Altidore (Alejandro Pozuelo, Nick DeLeon) 31’

1:1 C.J. Sapong (Jeremiah Gutjahr) 45’+1

1:2 Nemanja Nikolić (Aleksandar Katai, Dax McCarty) 62’

2:2 Jonathan Osorio (Jozy Altidore, Nick DeLeon) 76’

Zlatan polubił Vancouver, a Vancouver Zlatana?

To miał być zwykły mecz, ale ostatecznie zdecydowanie więcej działo się poza boiskiem niż na nim. Największym echem odbiła się wypowiedź Felipe w przerwie meczu, który stwierdził, że kibice powinni przychodzić na stadion dla swoich piłkarzy, nie dla zawodników drużyny przeciwnej (chodziło oczywiście o Zlatana Ibrahimovicia) i jest to powód do smutku (po meczu wielu się z nim zgodziło, w tym ultrasi Whitecaps). Pomimo dobrej gry w pierwszej części gry, Vancouver Whitecaps pogubili się po zmianie stron, a Zlatan Ibrahimović wpisał się na listę strzelców i asystentów. Jakby tego było mało, w trakcie meczu na boisko wbiegł kibic w koszulce Szwecji, a Zlatan złożył na niej autograf. Po samym spotkaniu na boisko wbiegło dziecko w koszulce Los Angeles FC, żeby zrobić sobie zdjęcie i dostać autograf. Po meczu Zlatan w swoim stylu powiedział, że podobało mu się w Vancouver, wciąż nie lubi turfu, ale spośród drużyn MLS, to właśnie na BC Place jest najlepsza sztuczna nawierzchnia. Później w swoim stylu napisał na Twitterze: „Vancovuer you are welcome”. LA Galaxy wygrali 2:0, ale zdecydowanie głośniej było o tym, co działo się wokół tego meczu niż na samym boisku.

Vancouver Whitecaps 0:2 LA Galaxy (skrót)

0:1 Daniel Steres (Zlatan Ibrahimović) 63’

0:2 Zlatan Ibrahimović (Rolf Feltscher) 71’

Falstart w wykonaniu NYCFC

Początek tego sezonu w wykonaniu New York City FC wciąż pozostawia wiele do życzenia. Domenec Torrent ma do dyspozycji naprawdę mocną kadrę i nawet jeśli brakuje środkowego napastnika (Heber zdecydowanie częściej grał na skrzydle w poprzednim klubie i nie jest klasyczną „dziewiątką”) czy naprawdę klasowych obrońców, to gra NYCFC powinna wyglądać zdecydowanie lepiej. Tymczasem piłkarze z Yankee Stadium wyglądają tak, jakby nie mieli kompletnie pomysłu na to, co zrobić z piłką. Montreal Impact to kolejna drużyna, która wykorzystała słabość rywala i wywalczyła punkt na wyjeździe, nie tracąc przy tym gola. Wbrew pozorom start kanadyjskiej drużyny w tym sezonie możemy uważać za udany. Za to trudno doszukiwać się pozytywów w grze NYCFC. Jedynie regularne stawianie na młodego Jamesa Sandsa może zadowolić kibiców tej drużyny.

New York City FC 0:0 Montreal Impact (skrót)

Na kłopoty Lodeiro

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to kolejny naprawdę przeciętny mecz w wykonaniu Seattle Sounders. Najważniejsze jest jednak to, że podopieczni Briana Schmetzera potrafią takie trudne mecze wygrywać i dopisywać kolejne punkty do tabeli. W spotkaniu z Realem Salt Lake decydujący był Nicolás Lodeiro, który fantastycznym strzałem pokonał Nicka Rimando. Piłkarze Petke próbowali pokazać się z dobrej strony, ale od początku sezonu mają jeden problem: nawet jeżeli ich gra momentami zasługuje na pochwały, to naprawdę rzadko kiedy przekłada się to na zdobycz punktową. Porażka z Seattle Sounders to czwarta porażka z rzędu Realu Salt Lake i choć nie można mówić jeszcze o poważnym kryzysie, to trzeba przyznać, że aktualna taktyka nie przynosi oczekiwanych rezultatów i należałoby się zastanowić nad małymi zmianami. Co prawda nie pomagają też częste czerwone kartki, zawieszenia i kontuzje, ale w najbliższym czasie trener Petke będzie musiał znaleźć wyjście na zakończenie tej serii porażek.

Seattle Sounders 1:0 Real Salt Lake (skrót)

1:0 Nicolás Lodeiro (Cristian Roldan) 18’
SKC remisują w rezerwowym składzie

FC Cincinnati długo prowadzili ze Sportingiem KC po golu Darrena Mattocksa z rzutu karnego, ale nie potrafili podwyższyć prowadzenia, choć kontrolowali przebieg spotkania. Zemściło się to na nich w drugiej części gry, bo rywale doprowadzili do wyrównania i byli bliżej strzelenia kolejnych goli. Przemysław Tytoń opuścił kolejny mecz. Co prawda Polak wyleczył już uraz mięśniowy, ale przed meczem rozciął palec podczas czyszczenia noża, co skończyło się szyciem i absencją.

Sporting KC przystąpił do meczu z FC Cincinnati w rezerwowym składzie. Zaledwie trzech piłkarzy z optymalnego ustawienia (Andreu Fontàs, Ilie Sánchez, Johnny Russell) wyszło w podstawowej jedenastce. Reszta piłkarzy odpoczywała przed rewanżem z Monterrey w półfinale Ligi Mistrzów CONCACAF. W podstawowej jedenastce mieliśmy dwóch debiutantów w MLS: Adrián Zendejas (bramkarz) i Gedion Zelalem (środkowy pomocnik). Pierwszy raz w barwach Sportingu KC zagrał też Rodney Wallace (lewy obrońca) i Nicolas Hasler (prawy obrońca). Takie roszady spowodowały, że w podstawie zagrał np. Gianluca Busio. 16-latek został najmłodszym piłkarzem w historii MLS, który strzelił gola w dwóch kolejnych meczach. Swoim trafieniem zapewnił SKC jeden punkt.

FC Cincinnati 1:1 Sporting KC (skrót)

1:0 Darren Mattocks (rzut karny) 19’

1:1 Gianluca Busio 62’

Union z kolejną wygraną

Jednym z ciekawszych meczów 6. tygodnia MLS było starcie Philadelphii Union z FC Dallas. Oba zespoły były w gazie, oba wygrywały mecze i prezentowały się z dobrej strony, stawiając w dodatku na młodych piłkarzy. FC Dallas przystąpili do meczu nieco osłabieni, ponieważ za złamanie zasad od pierwszego zespołu zostali odsunięci: Jesse Gonzalez, Carlos Gruezo i Pablo Aránguiz. To nie był też mecz, gdzie sprawy w swoje ręce brała młodzież. Pierwszą bramkę (bezpośrednio z rzutu wolnego) strzelił Reto Ziegler. W drugiej połowie na gola rywali odpowiedział Cory Burke i wydawało się, że mecz zakończy się remisem. Wtedy w doliczonym czasie gry najpierw do akcji przystąpił Ilsinho, a później Alejandro Bedoya, zapewniając Philadlephii Union komplet punktów.

Philadelphia Union 2:1 FC Dallas (skrót)

0:1 Reto Ziegler 10’

1:1 Cory Burke 85’

2:1 Alejandro Bedoya (Ilsinho) 90’+2

Kryzys NY Red Bulls?

Po porażce w wyjazdowym meczu z Chicago Fire (po golu samobójczym) przyszła pora na porażkę z Minnesotą United, tym razem przed własną publicznością. Początek sezonu w wykonaniu NY Red Bulls nie jest zachwycający, a piłkarze Chrisa Armasa wygrali zaledwie jeden mecz i to w dodatku z naprawdę bardzo słabym SJ Earthquakes. Z kolei dla Minnesoty United był to ostatni wyjazdowy mecz przed otwarciem nowego obiektu (Allianz Field). Pierwszego gola po powrocie po kontuzji strzelił Abu Danladi, a drugie trafienie dołożył Romario Ibarra. Honorowe trafienie dla NY Red Bulls zapisał na swoim koncie Cristian Cásseres Jr. Był to również pierwszy gol tego piłkarza na boiskach MLS.

NY Red Bulls 1:2 Minnesota United (skrót)

0:1 Abu Danladi (Angelo Rodríguez, Romain Métanire) 34’

0:2 Romario Ibarra 50’

1:2 Cristian Cásseres Jr 70’

Crew robią swoje, kolejna wygrana piłkarzy Portera

Niewiele osób zwraca uwagę na występy Columbus Crew w tym sezonie. Tymczasem piłkarze Caleba Portera po cichu wykonują kawał dobrej roboty i po sześciu meczach plasują się na pierwszym miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej. Nowy trener udoskonalił styl The Crew w niektórych kwestiach i nawet jeżeli są to minimalistyczne wyniki, to koniec końców liczą się punkty w tabeli, a tych piłkarze z Mapfre stadium mają całkiem sporo.

Na trybunach Mapfre Stadium jest jedna z najniższych frekwencji w MLS, ale zagorzali kibice prezentują się z naprawdę dobrej strony, fot. Columbus Crew

Columbus Crew 1:0 NE Revolution (skrót)

1:0 Josh Williams (Federico Higuaín) 42’

Najlepsza jedenastka 6. tygodnia MLS

Sytuacja Polaków i byłych zawodników Ekstraklasy

CHICAGO FIRE

Przemysław Frankowski (ex Jagiellonia Białystok) – poza kadrą meczową (uraz)

Nemanja Nikolić (ex Legia Warszawa) – 69 minut, gol

SJ EARTHQUAKES

 Vako Qazaishvili (ex Legia Warszawa) – 14 minut

FC DALLAS

 Zdeněk Ondrášek (ex Wisła Kraków) – 28 minut

FC CINCINNATI

Przemysław Tytoń – poza kadrą meczową (uraz)

HOUSTON DYNAMO

Romell Quioto (ex Wisła Kraków) – pauza

Tabela Konferencji Wschodniej

Tabela Konferencji Zachodniej

Sytuacja rookich w 6. tygodniu MLS

Zawodnicy z rocznika ’97 i młodsi, którzy zagrali w 6. tygodniu MLS

Od początku sezonu (sześć tygodni) na boiskach MLS pojawiło się łącznie 81. piłkarzy z rocznika ’97 lub młodszych, a 35. z nich to wychowankowie, co stanowi ok. 43%. 

Podczas 6. tygodnia MLS

1⃣1⃣ meczów
4⃣9⃣ piłkarzy
3⃣4⃣ w podstawowej XI
2⃣1⃣ w pełnym wymiarze czasowym
2⃣0⃣ wychowanków
9⃣ wybranych w SuperDrafcie

2⃣9⃣🇺🇸

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

Weekend zaskoczeń – podsumowanie 10. tygodnia MLS

W poprzednim tygodniu byliśmy świadkami wielu zaskakujących wyników. Philadelphia Union wskoczyła na pierwsze miejsce na ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *