wtorek , 10 Grudzień 2019
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / Przepiórczym okiem: Expansion Draft 2019

Przepiórczym okiem: Expansion Draft 2019

Major League Soccer to wbrew pozorom niesamowicie zawiła i skomplikowana liga. Żeby przyswoić wszystkie zasady rządzące tymi rozgrywkami, trzeba naprawdę poświęcić sporo wolnego czasu. Brak spadków czy salary cap to wierzchołek góry lodowej. Dla fana z Europy jedną z niezrozumiałych zagadek jest sam draft, nie mówiąc już o jego odmianach. Dzisiaj postaram się wytłumaczyć, na czym polega jedna z takich odmian, czyli Expansion Draft.

Większość osób, czytając o drafcie w MLS, ma na myśli SuperDraft, gdzie wybierani są młodzi piłkarze, którzy wcześniej nie podpisali żadnego profesjonalnego kontraktu. Expansion Draft jest draftem, z którym mamy do czynienia tylko w przypadku wyjątkowych okoliczności. Jest to oczywiście wejście nowej drużyny do Major League Soccer. Draft ten ma pomóc nowemu zespołowi w budowie swojego zespołu. Jak to wygląda w praktyce?

ZASADY EXPANSION DRAFT

  • Uczestnicy Expansion Draft wybierają pięciu zawodników. Jeżeli do ligi wchodzi więcej niż jedna drużyna, kolejność wyboru jest ustalana wcześniej. W przypadku Interu Miami i Nashville SC byliśmy świadkami rzutu monetą. Inter Miami mają pierwszeństwo w SuperDrafcie i Expansion Drafcie, Nashville SC w Allocation Ranking Order i wyborze podczas Re-Entry i End-of-Year Waivers.
  • Expansion Draft trwa pięć rund. Przedstawiciele klubów mają trzy minuty na podanie do wiadomości publicznej, kogo wybierają. Nie ma przerw, w trakcie Expansion Draft nie można też ogłaszać trade’ów, czyli wymian (o tym będzie szerzej przy omówieniu tegorocznych wyborów).
  • Kogo można wybrać w Expansion Draft? Lista zawodników dostępnych w tym drafcie jest ujawniana wcześniej. Każda z drużyn MLS musi podać listę 12. zawodników, którzy są chronieni. Tych piłkarzy nie będzie można wybrać. Wychowankowie i piłkarze z Generation Adidas (którzy nie ukończyli edukacji wraz z końcem danego sezonu) są automatycznie chronieni i ich również nie można wybierać w Expansion Draft.
  • Od tego roku w Expansion Draft pomijane są zespoły, które w poprzednim takim drafcie stracili zawodników. Rok temu do ligi wchodzili FC Cincinnati, którzy wybrali piłkarzy z FC Dallas, D.C. United, Houston Dynamo, NY Red Bulls i Vancouver Whitecaps. Żadna z tych drużyn w tym roku nie brała udziału w Expansion Draft.
  • Czy teoretycznie jest możliwe „rozkupienie” najlepszej drużyny? Odpowiedź jest prosta: nie ma takiej możliwości. Każdy zespół w trakcie tego draftu może stracić maksymalnie jednego zawodnika. Jeżeli przykładowo w pierwszej rundzie zostanie wybrany piłkarz z drużyny X, to w następnych rundach nie można wybrać żadnego zawodnika z tego zespołu, nawet jeżeli w teorii na liście są dostępni inni zawodnicy, którzy nie są chronieni.
  • Zawodnicy nie mają wpływu na to, czy chcą przejść do danego klubu, czy nie. Major League Soccer jest ligą, gdzie kluby są zależne od ligi. Piłkarze, choć grają w danych zespołach, tak naprawdę wypłatę dostają od władz ligi (wyjątkiem są pensje dla Designated Players). Trade’y są ustalane pomiędzy drużynami z porozumieniem z ligą, zawodnicy dowiadują się o tym bardzo często jako ostatni. Przykładem takiej wymiany podczas Expansion Draft, jest Raheem Edwards. W Expansion Draft 2017 Los Angeles FC (draft przed sezonem 2018) wybrali Ewardsa z Toronto FC, a potem na zasadzie wymiany oddali go do… Montrealu Impact, czyli największego derbowego rywala TFC. Zawodnik nie miał nic do powiedzenia.

To najważniejsze zasady rządzące się Expansion Draft. Warto więc omówić to, co wydarzyło się podczas samego draftu w tym roku, bo przewidywania przed Expansion Draft jak zawsze nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Czasami jeden wybór może wpłynąć na całą koncepcję danej drużyny. Ludzie odpowiedzialni za wybory muszą się nieźle nagłowić i mieć gotowy scenariusz na każdą ewentualność. Jednak nie zawsze im to wychodzi. Zanim przejdę do omówienia wyborów obu drużyn, chętni mogą obejrzeć retransmisję tego wydarzenia.

INTER MIAMI

Pierwszym wyborem Interu Miami był Ben Sweat. 28-letni lewy obrońca z New York City FC był typowany do wyboru z pierwszym numerem przez połowę ekspertów. Druga część obstawiała, że któryś z klubów powinien zdecydować się na wybór Jesúsa Mediny z tego samego zespołu. 22-letni prawoskrzydłowy był łakomym kąskiem, ale za wyborem Sweata przez klub z Miami przemawiało doświadczenie, niski kontrakt, możliwość gry na lewej obronie, lewym wahadle, a w razie potrzeby nawet na środku obrony. W dodatku klub z Miami w ofensywie ma już kilka ciekawych nazwisk, gorzej wygląda to w obronie.

W drugiej rundzie Miami postawili na Alvasa Powella z FC Cincinnati, choć jasne jest, że nikt w klubie nie chce, żeby nawiązywał do formy z ostatniego roku. Poprzedni sezon można uznać za stracony, ale wcześniej w barwach Portland Timbers radził sobie na tyle dobrze, że włodarze nowego klubu mu zaufali. 25-letni prawy obrońca jest jednym z tych piłkarzy, którego wybór nikogo szczególnie nie dziwi.

O ile wcześniejsze wybory mogłam uznać za zrozumiałe, tak w trzeciej rundzie przedstawiciele Interu Miami mocno mnie zaskoczyli. Lee Nguyen nie był nawet w TOP3 piłkarzy Los Angeles FC, którego wyboru się spodziewałam. Przed nim był bramkarz Tyler Miller, który moim zdaniem był jednym z najbardziej łakomych kąsków, lewy obrońca Mohamed El-Munir czy młody ofensywny pomocnik – Peter-Lee Vassell. Na Wschodnie Wybrzeże przeniesie się jednak 33-letni weteran ze środka pola. Wartość dodana to doświadczenie. W ostatnim sezonie był zmiennikiem podstawowego tercetu LAFC (Atuesa, Kaye, Blessing) i prezentował się przyzwoicie. Najlepsze lata ma już jednak za sobą.

Inter Miami zdecydowali się też na wybór Luisa Argudo z Columbus Crew. 23-latek był typowany przez specjalistów w mock drafcie, choć z pewnością nie należy do największych gwiazd. Jest to jednak ciekawy zawodnik, który nie dostał zbyt wielu szans w Ohio. W drużynie ze Wschodu może się sprawdzić jako zmiennik, w podstawowym składzie należy się jednak spodziewać lepszych piłkarzy.

Ostatnim piłkarzem, jakiego wybrali przedstawiciele klubu z Miami, był Bryan Meredith. Jak na Expansion Draft w tym roku było dostępnych wielu bramkarzy, więc tym bardziej uważam wybór Mereditha za jeden z najbardziej niezrozumiałych. Nawet jeżeli ma być tylko rezerwowym, to kolokwialnie mówiąc były dostępne zdecydowanie „ciekawsze” opcje. 30-latek z Seattle Sounders jest po prostu przeciętnym goalkeeperem. Co ciekawe, w 2017 roku Los Angeles FC zgarnęli z Sounders rezerwowego Tylera Millera, na czym wyszli kapitalnie. Różnica jest taka, że Miller w tym czasie awansował na bramkarza reprezentacyjnego i jest po prostu młodszy i lepszy. A, i najważniejsze: jego też można było wybrać w tym drafcie. Podobnie jak kilku innych bramkarzy.

NASHVILLE SC

Nashville w pierwszej rundzie zdecydowali się na wybór Abu Danladiego z Minnesoty United. Środkowy napastnik był jednym z najciekawszych piłkarzy dostępnych do wyboru, jeżeli chodzi o Loons. Owszem, w ostatnim czasie miał ogromne problemy z urazami, ale cały czas należy pamiętać o tym, jak świetnym zawodnikiem był w debiutanckim sezonie. Uważam, że potrzebował zmiany otoczenia, a Nashville to może być wbrew pozorom naprawdę dobry wybór. Dla chętnych polecam jego sylwetkę w naszym zestawieniu #24under24, to właśnie to tej formy ma wrócić 24-letni Ghańczyk.

W drugiej rundzie podobnie do rywali zdecydowano się na wybór gracza z Oregonu. Zarek Valentin byłby bardzo mocnym wzmocnieniem Nashville SC, ale już podczas wyboru ogłoszono, że należy się spodziewać trade’u tego gracza. Bardzo często bywa tak, że na Expansion Draft chcą skorzystać zespoły, które teoretycznie nie mogą brać w nim udziału. W takich przypadkach zakulisowo rozmawiają o przyszłej wymianie. Interesuje ich konkretny gracz, drużyna mająca prawo do wyboru gracza w Expansion Draft, wybiera piłkarza, który potem trafia do innej drużyny, która oferuje w zamian najczęściej Allocation Money (o tym kiedy indziej, bo to temat rzeka, ale zainteresowanych tematem odsyłam do Przewodnika Kibica 2019, strona 9). W tym przypadku Houston Dynamo zyskali bardzo dobrego prawego obrońcę, który równie świetnie radzi sobie na lewej flance. W dodatku 28-latek jest jednym z ulubieńców trybun i zapewne będzie jednym z ulubionych piłkarzy również w Teksasie. Do Nashville trafił w zamian 31-letni bramkarz Houston Dynamo – Joe Willis.

Jalil Anibaba był jednym z najlepszych środkowych obrońców dostępnych w tym drafcie, na którego musiał się skusić któryś z klubów. Trafiło na Nashvile SC, a do stolicy stanu Tennessee trafia doświadczony zawodnik. 31-letni zawodnik rozegrał w MLS ponad 200 spotkań i z pewnością będzie ważnym ogniwem w nadchodzącym sezonie.

W czwartej rundzie Nashville SC zdecydowali się na Brandona Vazqueza z Atlanty United. Powiedziałabym, że 21-letni napastnik jeden z najlepszych wyborów w tym drafcie, ale ostatecznie trafił do FC Cincinnati na zasadzie wymiany. Nie zmienia to faktu, że klub z Ohio zyskał jednego z ciekawszych młodych napastników w tej lidze.

Największym zaskoczeniem był dla mnie ostatni wybór klubu z Tennessee. Jimmy Medranda to piłkarz, o którym nie pomyślałam nawet w najbardziej skomplikowanych scenariuszach. Po głębszej analizie trzeba jednak uznać, że jest to całkiem rozsądny ruch. 25-latek z Kolumbii ma green card, nie zajmuje miejsca dla zawodników International, pomimo stosunkowo młodego wieku przemawia za nim doświadczenie i jest niezwykle uniwersalnym graczem. Może zagrać na lewej obronie, środku pomocy, wahadle, a nawet skrzydle. Ostatnio jednak większość czasu spędzał na leczeniu urazów niż grze w piłkę i tak naprawdę to właśnie tym należałoby się martwić. Nashville SC zyskują jednak ciekawego gracza, który może grać w podstawowym składzie, a jak znajdą się lepsi, to z pewnością będzie jednym z najbardziej wartościowych zmienników. Zresztą kilka chwil po Expansion Draft ogłoszono kolejny trade – do Nashville dołączył też rezerwowy bramkarz Sportingu KC – Adrián Zendejas. 24-latek był trzecim bramkarzem w hierarchii, w dodatku kilka razy udowodnił, że potrafi grać na wysokim poziomie i zadowoli go stosunkowo niski kontrakt. $175k w allocation money i international roster slot to naprawdę niska cena za bramkarza, którzy może wyrosnąć na pierwszego goalkeepera.

***

Kto wypadł lepiej podczas tegorocznego Expansion Draft? Uważam, że lepiej spisała się ekipa Nashville SC, ale paradoks polega na tym, że stracili dwóch najlepszych zawodników, których wybrali. Nie oszukujmy się, obie ekipy mogły zdecydować się na dużo lepszych zawodników, którzy z miejsca stanowiliby wartość dodaną. Nie będę wymieniać wszystkich, ale z doświadczonych piłkarzy spodziewałam się wyboru takich piłkarzy jak Tyler Miller (bramkarz Los Angeles FC), Jesús Medina (prawoskrzydłowy New York City FC), Joao Plata (skrzydłowy/cofnięty napastnik Realu Salt Lake), Eric Remedi (środkowy pomocnik Atlanty United) czy Haris Medunjanin (defensywny pomocnik Philadelphii Union). Można było się też pokusić o młodych zawodników: wspomniany wcześniej Medina, Peter-Lee Vassell (ofensywny pomocnik LAFC), Nouhou Tolo (lewy obrońca Seattle Sounders), Olivier Mbaizo (prawy obrońca Philadelphii Union) czy Gedion Zelalem (środkowy/defensywny pomocnik Sporting KC) lub grający na tej samej pozycji Juan Torres (NYCFC).

Offseason dopiero się rozpoczął, oba kluby zaczynają kompletować swoje kadry i tutaj należy zwrócić uwagę na jedną rzecz: każdy normalny zespół, który wie, że wchodzi do MLS, ma plan na okienko transferowe. Zakładam zatem, że osoby odpowiedzialne za budowę drużyny, doskonale zdają sobie z tego sprawę i w ciągu najbliższych tygodni dostaniemy potwierdzenie w postaci kolejnych wzmocnień, które były zaplanowane dużo wcześniej. W tym momencie uważam, że obie drużyny mogły zachować się lepiej podczas Expansion Draft, ale nie wykluczam, że po kolejnych zawiłych procesach MLS, w których będzie można zakontraktować dostępnych graczy bez umowy, SuperDrafcie MLS, a przede wszystkim po zamknięciu okienka transferowego, moja ocena może ulec zmianie. W końcu Expansion Draft to tylko jedna z możliwości budowania składu i raczej mało prawdopodobne, że każdy z tych piłkarzy będzie grał w wyjściowej jedenastce.

Przed nami jeszcze End-of Year-Waivers process (25 listopada – poniedziałek, 21:00), Re-Entry Process, Stage 1 (26 listopada – wtorek, 21:00) oraz Re-Entry Process, Stage 2 (3 grudnia – wtorek). Wbrew pozorom tutaj też mamy kilka naprawdę ciekawych nazwisk i będę zdziwiona, jeżeli większość drużyn odrzuci tę możliwość wzmocnienia się.

Autor: Kasia Przepiórka

Kasia Przepiórka
Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

Rozpoczynamy walkę o MLS Cup!

Już dzisiaj wieczorem w Major League Soccer startują play-offy. Przypominamy zatem rozkład jazdy z naszymi ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *