poniedziałek , 29 listopada 2021
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / Zbliżamy się do półmetka – podsumowanie 14. tygodnia MLS

Zbliżamy się do półmetka – podsumowanie 14. tygodnia MLS

14.tydzień MLS obfitował w wiele piłkarskich spotkań. Międzyczasie byliśmy świadkami meczów U.S. Open Cup. Działo się tak wiele, że naprawdę trudno za tym nadążyć. Z tego względu dzisiaj naprawdę krótkie podsumowanie wydarzeń, a niedługo na stronie pojawi się wiele nowych materiałów.

Remontada Columbus Crew

Mecze pomiędzy Columbus Crew a Toronto FC to wewnętrzna rywalizacja o Trillium Cup. Po tym niesamowitym meczu jest on w rękach The Crew. Podopieczni Gregga Berhaltera przegrywali już z TFC 0:3. Bez Zacka Steffena i Willa Trappa (powołania do reprezentacji USA) ich gra wyglądała inaczej. Nie zmienia to faktu, że w drugiej połowie przebudzili się, a kibice byli świadkami wspaniałej remontady. Najpierw do siatki trafił Gyasi Zardes, potem Alex Crognale (pierwsze trafienie w MLS), a gola na wagę remisu strzelił w ostatniej minucie podstawowego czasu gry Federico Higuaín, pokonując bramkarza strzałem z rzutu karnego.

Z kolei Toronto FC kolejny raz przekonali się, że odrabianie strat wcale nie należy do najłatwiejszych. Víctor Vázquez rozegrał bardzo dobre zawody, podobnie Sebastian Giovinco. Włoch strzelił 14.gola bezpośrednio z rzutu wolnego odkąd dołączył do MLS (2015)! Drugi w tej klasyfikacji Didier Drogba ma takich goli „zaledwie” sześć. Pomoc Atomowej Mrówki jest nieoceniona. Nie zmienia to jednak faktu, że podopieczni Grega Vanneya wciąż znajdują się w dolnej części tabeli, okupując przedostatnie miejsce w Konferencji Wschodniej. 

Columbus Crew 3:3 Toronto FC

0:1 Víctor Vázquez (rzut karny) 17’

0:2 Tosaint Ricketts (Víctor Vázquez, Sebastian Giovinco) 38’

0:3 Sebastian Giovinco 57’

1:3 Gyasi Zardes (Federico Higuaín) 67’

2:3 Alex Crognale 81’

3:3 Federico Higuaín (rzut karny) 90’

Lwy oswojone przez ludzi z Bronxu

Rywalizacja New York City FC z Orlando City od samego początku była bardzo zacięta. Do tej pory to Orlando City radzili sobie lepiej, szczególnie za sprawą Cyle Larina. Od poprzedniego sezonu zaczęło się to zmieniać, a do głosu doszli piłkarze NYCFC. W ostatnim meczu to właśnie oni pewnie pokonali podopiecznych Jasona Kreisa. Orlando City mieli swoją szansę na strzelenie gola (Sacha Kljestan nie trafił do siatki z rzutu karnego), ale ostatecznie to właśnie gospodarze pewnie pokonali rywala. Do siatki dwukrotnie trafił Ismael Tajouri-Shradi, dla którego jest to już szósty gol w tym sezonie. NYCFC czują się pewnie. Nawet wtedy, kiedy do siatki nie trafia David Villa, a to ma naprawdę bardzo duże znaczenie.

Yankee Stadium podczas meczu z Orlando City, fot. NYCFC

New York City FC 3:0 Orlando City

1:0 Ismael Tajouri-Shradi (Anton Tinnerholm, Maximiliano Morález) 35’

2:0 Ismael Tajouri-Shradi 79’

3:0 Maximiliano Morález 87’

Sporting KC rządzi i dzieli

Sporting Kansas City to aktualnie najmocniejsza drużyna na Zachodzie. Co ciekawe trener Peter Vermes daje szasnę naprawdę wielu piłkarzom. Nie tylko tym doświadczonym. Za kontuzjowanego Yohana Croizeta (ten zdążył jeszcze asystować przy golu Sallóiego) na boisku pojawił się Wan Kuzain. W poprzednim tygodniu rozegrał zaledwie trzy minuty, debiutując w MLS, tym razem trafił do siatki! W spotkaniu z Minnesotą United po raz pierwszy na boisku pojawił się także Jalin Lindsey. Na Childern’s Mercy Park faktycznie mogliśmy zobaczyć „dzieciaków” bawiących się piłką.

Z zabawą niewiele wspólnego mieli piłkarze The Loons. Co prawda w 11’ Tyrone Mears wyrównał stan rywalizacji, ale potem było już tylko gorzej. SKC się rozkręcali, a goście grali coraz gorzej. W całym meczu oddali tylko siedem strzałów (w tym dwa celne) na bramkę rywala. W tym samym czasie piłkarze SKC posłali 25 strzałów w kierunku Bobby’ego Shutlewortha. Taka drobna różnica. Na domiar złego Minnesota United od 63’ minuty grała w osłabieniu. Boisko z drugą żółtą kartką musiał opuścić Maximiniano.

Sporting KC od 4. tygodnia nie oddał pierwszego miejsca na Zachodzie. Od tamtego czasu tylko potwierdzają swoją przewagę i dominację.

Piłkarze SKC po meczu, fot. Sporting KC

 Sporting KC 4:1 Minnesota United

1:0 Dániel Sallói (Yohan Croizet) 9’

1:1 Tyrone Mears (Rasmus Schüller) 11’

2:1 Wan Kuzain 35’

3:1 Cristian Lobato (Roger Espinoza) 38’

4:1 Diego Rubio (Gerso Fernandes) 81’

Podwójne zwycięstwo RSL

Jak może wiecie, podczas 14. tygodnia MLS niektóre drużyny rozgrywały dwa mecze. Jedną z tych drużyn był Real Salt Lake. Na początku sezonu wielu ekspertów oczekiwało pięknej gry od zespołu, który w poprzednim sezonie (szczególnie w końcówce) radził sobie naprawdę dobrze. Wydaje się, że Mike Petke osiągnął w końcu równowagę, a zespół z tygodnia na tydzień gra coraz lepiej. Wygrana z Houston Dynamo w końcówce meczu jest budująca. Seattle Sounders są w tym sezonie jak na razie beznadziejni, ale to wciąż poważny rywal z tej samej konferencji.

Kyle Beckerman zapewnił Realowi Salt Lake wygraną z Houston Dynamo w ostatnich minutach meczu, fot. RSL

Real Salt Lake 2:1 Houston Dynamo

1:0 Luis Silva (Sebastián Saucedo, Brooks Lennon) 34’

1:1 Alberth Elis (Romell Quioto) 75’

2:1 Kyle Beckerman (Damir Kreilach, Sebastián Saucedo) 82’

Real Salt Lake 2:0 Seattle Sounders

1:0 Corey Baird 57’

2:0 Luis Silva 90’+1

Byki z Teksasu się rozkręcają

W ostatnim tygodniu FC Dallas mierzyli się z dwiema drużynami z Kalifornii i w obu tych spotkaniach wygrali. Podopieczni Óscara Parejy podobnie jak w poprzednim sezonie notują naprawdę dobry start sezonu. W meczu z La Galaxy sytuację próbował ratować Zlatan Ibrhimović, ale ostatecznie to drużyna z Teksasu zgarnęła trzy punkty.

Zarówno w pierwszym jak w drugim spotkaniu z bardzo dobrej strony zaprezentował się obrońca Byków z Teksasu – Ryan Hollinshead, który świetnie radził sobie w każdej części boiska. FC Dallas zgarnęli sześć punktów, dzięki czemu znajdują się tuż za plecami Sportingu KC w Konferencji Zachodniej.

Od kilku meczów gorzej prezentują się piłkarze Boba Bradleya. Należy pamiętać, że przed Los Angeles FC najtrudniejszy okres, bo na Mistrzostwa Świata w Rosji wysyłają aż czterech piłkarzy, z których trzech to kluczowi gracze pierwszego składu. Na razie zajmują czwarte miejsce na Zachodzie, ale mają niewielką przewagę nad drużynami, które nie są premiowane awansem do play-offów.

LA Galaxy 2:3 FC Dallas

0:1 Ryan Hollingshead (Mauro Díaz, Kellyn Acosta) 33’

0:2 Cristian Colmán (Ryan Hollingshead, Mauro Díaz) 40’

0:3 Carlos Gruezo 66’

1:3 Zlatan Ibrahimović (Sebastian Lletget, Ashley Cole) 69’

2:3 Zlatan Ibrahimović (Chris Pontius, Perry Kitchen) 90’+7

FC Dallas 2:1 Los Angeles FC

1:0 Reto Ziegler 25’

2:0 Roland Lamah (Ryan Hollingshead) 51’

2:1 Adama Diomande (Benny Feilhaber) 61’

Koniec serii Portland Timbers

Każda seria musi zostać kiedyś przerwana. Po sześciu wygranych meczach z rzędu, co było najlepszym wynikiem Portland Timbers w historii występów w MLS przyszła pora na… remis z LA Galaxy. Strzelanie rozpoczął Chris Pontius. Złe przyjęcie zakończone piękną bramką, potem mecz nam się zdecydowanie rozkręcił.

Piłkarze Giovanniego Savarese’a próbowali za wszelką cenę wyrównać, ale to udało się dopiero po rzucie karnym, który wykorzystał Diego Valeri. Ostatecznie Portland Timbers zremisowali 1:1 z LA Galaxy i od 8 kwietnia nie przegrali meczu.

Portland Timbers 1:1 LA Galaxy

0:1 Chris Pontius (Emmanuel Boateng) 20’

1:1 Diego Valeri (rzut karny) 57’

Brada Friedela przepis na sukces

Często jest tak, że w niektórych przypadkach oczekujemy od zespołu wyników na teraz. Czasami jednak dajemy trenerowi wolną ręką i czas. Tak było w przypadku Brada Firedela. Ten jednak zaskoczył wszystkich, bo wyniki zaczęły przychodzić bardzo szybko. NE Revolution od  początku sezonu łapią punkty i prezentują naprawdę dość przyzwoity poziom. Szczególnie kiedy grają przed własną publicznością.

Tak było w poprzednim tygodniu. Mierzyli z dwoma naprawdę groźnymi rywalami z tej samej konferencji. Z NY Red Bulls wygrali, z Atlantą United zremisowali. To naprawdę robi wrażenie, tym bardziej, jeżeli zobaczymy, że w składzie nie ma największych gwiazd tej ligi, a przeciw takim przyszło piłkarzom Friedela grać.

Oprawa The Revs, fot. NE Revolution

NE Revolution 2:1 NY Red Bulls

0:1 Bradley Wright-Phillips (Sean Davis) 8’

1:1 Diego Fagundez (Krisztián Németh, Teal Bunbury) 45’+1

2:1 Teal Bunbury (Cristian Penilla) 78’

NE Revolution 1:1 Atlanta United

0:1 Josef Martínez (Julian Gressel, Darlington Nagbe) 23’

1:1 Teal Bunbury (rzut karny) 88’

Rekordowy Josef Martínez

Mecz Atlanty United z Philadelphią Union to przede wszystkim gole Josefa Martíneza. Wenezuleczyk ustrzelił piątego hat-tricka w MLS, co jest wyrównaniem rekordu ligi. Przed nim dokonali tego Stern John, który potrzebował do tego 55. meczów i Diego Serna (124 mecze). Martínez jest najlepszy z nich wszystkich. Dokonał tego w ciągu 34. spotkań w sezonie regularnym MLS!

Bardzo dobre zawody rozegrał też Miguel Almirón, który jest kluczowym piłkarzem w układance Gerardo Martino. Atlanta United wciąż utrzymuje pozycję lidera w Konferencji Wschodniej.

Josef Martínez kolejny raz zapisał się na kartach historii MLS, fot. Atlatna United

Atlanta United 3:1 Philadelphia Union

1:0 Josef Martínez (rzut karny) 21’

2:0 Josef Martínez (Miguel Almirón, Mikey Ambrose) 49’

2:1 Fabrice-Jean Picault (Warren Creavalle) 52’

3:1 Josef Martínez (rzut karny) 83’

Wygrana Impact

Po czterech porażkach z rzędu piłkarze Montrealu Impact w końcu wygrali mecz. Wydawało się, że w starciu z Houston Dynamo są skazani na porażkę, ale ostatecznie to właśnie oni mogli cieszyć się z trzech punktów. Nie był to wybitny mecz, ale na plus może zaliczyć go przede wszystkim Jeisson Vargas. Oprócz tego, że zapewnił swojej drużynie trzy punkty, to całkiem nieźle wyglądał z piłką przy nodze (zaledwie trzy niecelne podania). Trzeba jednak przyznać, że takie rozwiązania nie będą dostarczały punktów na dłuższą metę.

Jeisson Vargas po strzelonym golu, fot. Montreal Impact

Montreal Impact 1:0 Houston Dynamo

1:0 Jeisson Vargas (Samuel Piette) 44’

Union potrafią grać w piłkę

Piłkarze Jima Curtina pokazują, że potrafią grać w piłkę. Borek Dockal udowadnia, że na ten moment jest dużo lepszym piłkarzem od Davida Accama (w tym meczu dwie asysty i gol), a całokształt przekłada się na konkretne wyniki. Wygrana z Chicago Fire przed własną publicznością to kolejna ważna wiadomość. W takich meczach nie można tracić punktów, tym bardziej że różnice pomiędzy zespołami są naprawdę niewielkie.

Nie można pominąć oczywiście pięknej bramki Ilsinho.

Philadelphia Union 3:1 Chicago Fire

1:0 Ilsinho (Borek Dockal) 44’

2:0 Cory Burke (Borek Dockal, Raymon Gaddis) 51’

2:1 Alan Gordon (Brandt Bronico, Aleksandar Katai) 56’

3:1 Borek Dockal (rzut karny) 87’

Kolejna przegrana Rapids

Vancouver Whitecaps przerwali serię pięciu meczów bez wygranej, pokonując Colorado Rapids. Duży udział miał w tym piłkarz, o którym pisałam już w poprzednich podsumowaniach tygodnia, czyli Yordy Reyna. Wtedy chwaliłam go, że dzięki niemu Whitecaps zdobywali punkty. Nie inaczej było tym razem. Nie pomogła nawet cudowna bramka Édgars Castillo – Colorado Rapids przegrali kolejny mecz.

Colorado Rapids 1:2 Vancouver Whitecaps

0:1 Cristian Techera (Yordy Reyna) 17’

0:2 Yordy Reyna 39’

1:2 Édgar Castillo (Johan Blomberg) 41’

Alan Grodon & Aleksandar Katai – nowy duet Strażaków?

Chicago Fire rozgrywali tym tygodniu dwa mecze, w obu do siatki trafił Alan Gordon. Alaksandar Katai zanotował asystę i sam strzelił jednego gola. Ci dwaj panowie stanowili o sile ataku Strażaków. W pierwszym spotkaniu skończyło się porażką z Philadelphią Union, ale w drugim dzięki ich trafieniom Chicago Fire mogli po meczu z SJ Earthquakes dopisać do swojego konta trzy punkty.

Chicago Fire 2:1 SJ Earthquakes

1:0 Alan Gordon (Luis Solignac, Johan Kappelhof) 29’

2:0 Aleksandar Katai (Brandt Bronico) 49’

2:1 Danny Hoesen (Chris Wondolowski, Valeri Qazaishvili) 74’

Najlepsza jedenastka 14. tygodnia MLS

Sytuacja rookich w 14. tygodniu MLS

Tabela Konferencji Wschodniej

Tabela Konferencji Zachodniej

Autor: Kasia Przepiórka

Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

U.S. Soccer Development Academy przedsionkiem do Europy

Ostatnio Federacja Piłkarska Stanów Zjednoczonych zamknęła ze skutkiem natychmiastowym program U.S. Soccer Development Academy. Oznacza ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *