Newsy
Strona główna / MLS / Drużyny MLS / Atlanta United / Powoli się rozkręcamy – podsumowanie 3. tygodnia MLS

Powoli się rozkręcamy – podsumowanie 3. tygodnia MLS

Wiecie, jak rozpoznać, że sezon rozpoczął się na dobre? To wtedy, kiedy wróciła cotygodniowa rutyna i wyczekiwanie do weekendowych meczów MLS, z których przynajmniej jeden nas z pewnością zaskoczy. Wszystko wróciło do normy, podsumowania, mecze, relacje, całe to zamieszanie, które w pewien sposób utrzymuje nas przy życiu. Nowy sezon MLS się rozkręca, Amerykańska Piłka też. I tak, brakowało mi tego!

Wróćmy jednak do wydarzeń z weekendu. Ćwierćfinaliści Ligi Mistrzów CONCACAF nie łapali oddech i żadna z tych drużyn nie wygrała swojego meczu. Poza tym byliśmy świadkami derbów Kanady, pokazu siły NYCFC, dobrego występu Atlanty United czy drugiej wygranej z rzędu Minnesoty United. A to wszystko przy obchodach Dnia Świętego Patryka. Bez zbędnego przedłużania zaczynamy podsumowanie 3. tygodnia MLS.

Rémi Garde przywitał się wygraną w derbach

Dla szkoleniowca Montrealu Impact był to pierwszy mecz przed własną publicznością. Co prawda Impact z racji 401 Derby grali wyjątkowo na Stade Olympique, ale na trybunach pojawili się fani jego zespołu. Rémi Garde musiał wymyślić coś szczególnego, bo jego piłkarze byli z góry skazywani na porażkę w derbowym starciu z Toronto FC.

W podstawowym składzie wybiegł Rod Fanni, czyli nowy środkowy obrońca Impact i trzeba przyznać, że był najlepszym zawodnikiem gospodarzy, zatrzymując kilka naprawdę groźnych ataków. Jeżeli będzie się tak spisywał w dalszej części sezonu, to w Montrealu będą mieli z niego pożytek. Z dobrej strony w końcu pokazał się duet Ignacio Piatti & Saphir Taïder. Impact byli lepszym zespołem i przewagę z końcówki pierwszej połowy utrzymali aż do ostatniego gwizdka Roberta Sibigi. Jedynego gola w tym meczu strzelił Jeisson Vargas, a kibice Montrealu Impact mogli cieszyć się z pierwszej wygranej w tym sezonie i to w 401 Derby! Rémi Garde chyba nie mógł sobie wymarzyć lepszego powitania z fanami.

Toronto FC jak na razie zaliczają falstart w tym sezonie MLS. Mistrzowie 2017 nie zdobyli jeszcze ani jednego punktu. Po domowej porażce z Columbus Crew przegrali na wyjeździe z Impact. Jedyne, co może ich cieszyć, to dobra postawa w Lidze Mistrzów CONCACAF.

Oprawa kibiców Montrealu Impact, fot. IMFC

Montreal Impact 1:0 Toronto FC (wideo)

Jeisson Vargas (Ignacio Piatti) 41′

J⚽⚽⚽SEF MARTÍNEZ SHOW

Vancouver Whitecaps rozpoczęli mecz od ustawienia z trójką obrońców. Jednak misterny plan Carla Robinsona szybko musiał ulec zmianie, bo w 13’ czerwoną kartkę zobaczył podstawowy defensor kanadyjskiego zespołu – Kendall Waston. Sędzia Ismail Elfath podjął taką decyzję po skorzystaniu z VAR-u i podyktował rzut karny dla gospodarzy.

Jedenastkę pewnie wykorzystał Josef Martínez, który w tym meczu skompletował hat-tricka. Dla Wenezuelczyka był to czwarty hat-trick w MLS, potrzebował na to zaledwie 23. meczów. Do wyrównania rekordu ligi brakuje mu jedynie jednego. Kto dokonał tego przed nim? John Stern (43 mecze), Sebastian Giovinco (46 meczów), Diego Serna (82 mecze), Landon Donovan (337 meczów). Jak widać, Josef Martínez może pobić kolejny rekord. Na ten moment w 23. meczach strzelił 23 gole, w tym 4 hat-tricki. Czapki z głów!

Przy ostatnim trafieniu 24-latka asystował 17-letni Andrew Carleton – nadzieja amerykańskiej piłki. Jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia w USA kolejny raz dostał szansę do Gerardo Martino. Wykorzystał ją, notując asystę. Warto dodać, że w tym meczu na boisku po raz 22. w historii MLS przebywało dwóch graczy w wieku 17 lat (lub młodszych). Po drugiej strony barykady grał bowiem Kanadyjczyk – Alphonso Davies. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2011 roku, kiedy na boisku był Luis Gil (Real Salt Lake) i Omar Salgado (Vancouver Whitecaps).

Andrew Carleton w meczu z Vancouver Whitecaps zanotował asystę, fot. Atlanta United

Atlanta United 4:1 Vancouver Whitecaps FC (wideo)

1:0 Josef Martínez (rzut karny) 15′

2:0 Aaron Maund (gol sam.) 58′

3:0 Josef Martínez (Miguel Almirón) 60′

3:1 Erik Hurtado (Jordon Mutch) 85′

4:1 Josef Martínez (Andrew Carleton, Julian Gressel) 88′

Minimalizm NYCFC

Tuż przed rozpoczęciem meczu dowiedzieliśmy się, że David Villa i Anton Tinnerholm nie będą w stanie zagrać z Orlando City. Wydawało się, że to stwarza naprawdę dużą szansę na pierwszą wygraną piłkarzy Jasona Kreisa w tym sezonie. Tym bardziej że na boisku mógł pojawić się w końcu Sacha Kljestan (poprzednie mecze pauzował przez zawieszenie z poprzedniego sezonu).

Nic bardziej mylnego. To gospodarze mieli cały czas wszystko pod kontrolą. Mecz może nie był porywający (szczególnie w pierwszej połowie), ale gołym okiem było widać dominację NYCFC w środku pola. Alex Ring, Yangel Herrera i Maxi Moralez pokazali się naprawdę z bardzo dobrej strony. Gdybyśmy umieścili ich wszystkich w jedenastce tygodnia, nie byłoby to zbyt wielką zbrodnią.

Podania, od lewej: Alex Ring, Yangel Herrera, Maxi Moralez, źródło: mlssoccer.com
Defensywa, od lewej: Alex Ring, Yangel Herrera, Maxi Moralez, źródło: mlssoccer.com

Gospodarze najbardziej mogą być zadowoleni z faktu, że nie są aż tak zależni od Davida Villi, jak wszyscy sądzą. W meczu z Orlando City zastąpił go nowy nabytek NYCFC – Ismael Tajouri i strzelił gola. Tak, Patrick Vieira ma w tym sezonie naprawdę szeroką ławkę. Co ciekawe gospodarze oddali tylko dwa celne strzały, oba skończyły się tym, że Joe Bendik wyjmował piłkę z siatki. Minimalizm, ale jakże skuteczny. New York City FC to jedyny zespół, który rozegrał trzy mecze i wszystkie wygrał. Ekipa z Yankee Stadium ponownie będzie mocna w tym sezonie.

Orlando City przebudowali skład, ale wciąż nie mogą wyjść w optymalnym ustawieniu z powodu kontuzji. Efekt jest taki, że nie wygrali jeszcze ani jednego meczu i na ten moment nie wygląda to najlepiej. Jason Kreis ma takich piłkarzy, jakich sobie zażyczył. Lwy muszą zacząć wygrywać.

New York City FC 2:0 Orlando City (wideo)

1:0 Ismael Tajouri 62′

2:0 Maxi Morález (Jesús Medina, Saad Abdul-Salaam) 74′

SKC wracają na dobre tory

Już w Przewodniku Kibica wspominałam, że transfer Felipe Gutiérreza wyjdzie Sportingowi KC na dobre. Co prawda pierwszy mecz w wykonaniu SKC nie należał do najlepszych, ale w starciu z Chicago Fire i teraz z SJ Earthquakes Chilijczyk już błyszczał. 27-latek został pierwszym piłkarzem w historii klubu, który strzelił trzy gole w pierwszych trzech meczach w barwach SKC (chodzi o sezon regularny). Jego współpraca z Russellem wygląda naprawdę imponująco. Jeżeli do tej układanki dojdzie napastnik, który będzie regularni trafiał do siatki rywala, to zawodnicy Petera Vermesa będą naprawdę bardzo groźni.

Felipe Gutiérrez kolejny raz rozegrał bardzo dobre zawody, fot. Sporting KC

SJ Earthquakes nie zagrali najlepszego meczu, a stykowy wynik to dzieło Chris Wondolowskiego, który do siatki SKC trafił już w doliczonym czasie gry. 35-latek może w tym sezonie zapisać się na stałe w historii MLS. Było to jego 135. trafienie w sezonie regularnym. Na fotelu lidera wciąż siedzi Landon Donovan z 145. golami. Wondo potrzebował jednak 295 meczów na uzbieranie 135 goli, Donovan na 145 trafień polował aż 340 meczów. Zapowiada się naprawdę ciekawa walka Wondolowskiego o zapisanie się na kartach historii tej ligi.

Na koniec jeszcze przepiękne trafienie Grahama Zusiego. 

Sporting KC 3:2 SJ Earthquakes (wideo)

1:0 Ilie Sánchez (rzut karny) 25′

1:1 Vako 34′

2:1 Graham Zusi (Roger Espinoza) 56′

3:1 Felipe Gutiérrez (Dániel Sallói, Johnny Russell) 68′

3:2 Chris Wondolowski (Magnus Eriksson) 90’+1

Zadyszka Sounders

Początek sezonu w wykonaniu Seattle Sounders to istny falstart. Najlepiej, gdyby mogli go wymazać z pamięci i rozpocząć wszystko od nowa. W Lidze Mistrzów CONCACAF przegrali w ćwierćfinale z Chivas de Guadalajara, w lidze porażka z Los Angeles FC na inaugurację sezonu, w dodatku przed własną publicznością. Teraz przegrali na wyjeździe z FC Dallas w stylu, który pozostawia wiele do życzenia. 

Nie można też mówić, że o wszystkim przeważyła czerwona kartka dla Clinta Dempseya, bo goście od samego początku grali źle, a gola stracili już w 20’. Wszystko zaczęło się od Mauro Díaza, który tak jak w 2016 jest liderem tej drużyny. Wróćmy jednak do tej czerwonej kartki. W 36’ sędzia Chris Penso skorzystał z VAR-u i wyrzucił Amerykanina z boiska. Sami oceńcie tę sytuację.

Seattle Sounders mogą się cieszyć, że skończyło się tylko na 0:3, bo gospodarze nie wykorzystali kilku naprawdę dogodnych sytuacji do strzelenia gola. Beznadziejną grę gości podsumował sam Brian Schmetzer na konferencji prasowej: „Cóż, po pierwsze nie byliśmy wystarczająco dobrzy. Musimy grać lepiej. Nie przeszkadza mi to, że zespoły nas biją i grają lepiej niż my, ale przed czerwoną kartą nie graliśmy na miarę naszego potencjału. To jest coś, za co muszę wziąć odpowiedzialność”

FC Dallas 3:0 Seattle Sounders (wideo)

1:0 Roland Lamah (Michael Barrios, Mauro Díaz) 20′

2:0 Maxi Urruti (Roland Lamah) 58′

3:0 Roland Lamah (Anton Nedyalkov) 63′

Warto walczyć do końca

Aż do lipca D.C. United zostają bez „domu”. Dopiero wtedy przeniosą się na nowy stadion  – Audi Field. Do tego czasu będą grali na wyjeździe lub przed własną publicznością, ale na zastępczych i zdecydowanie mniejszych obiektach. Tak było w tym tygodniu, bo piłkarze Bena Olsena rozegrali swoje spotkania na Maryland SoccerPlex, gdzie pojawiło się niewiele ponad 5 000 kibiców. 

Początek spotkania był naprawdę niemrawy, dopiero śnieg nieco rozbudził kibiców i piłkarzy. Wydawało się, że to gospodarze mają zdecydowanie więcej do powiedzenia i prędzej czy później pokonają bramkarza Houston Dynamo. Wtedy dwa proste błędy D.C. United na własnej połowie i dwa gole w 92 sekundy. Za każdym razem piłkę odbierał rywalom Alberth Elis. Za pierwszym razem sam zakończył akcję, za drugim oddał piłkę kolegom. Gospodarze schodzi do szatni ze spuszczonymi głowami. 

W drugiej części gry kontaktową bramkę strzelił Darren Mattocks. Potem na murawie pojawił się Paul Arriola i Chris Durkin. To były kluczowe zmiany. Obaj przyczynili się do zdecydowanie lepszej gry D.C. United. Gospodarze od tego momentu zdecydowanie przejęli kontrolę nad całym spotkaniem. Przez długi czas nie byli w stanie pokonać bramkarza, jednak nieustanne ataki przyniosły gola w siódmej minucie doliczonego czasu gry! Tutaj gol Luciano Acosty. 

D.C. United 2:2 Houston Dynamo (wideo)

0:1 Alberth Elis 30′

0:2 Mauro Manotas (Alberth Elis) 31′

1:2 Darren Mattocks (Yamil Asad) 50′

2:2 Luciano Acosta (Frederic Brillant, Paul Arriola) 90’+7

The Loons potrafią grać w piłkę

Minnesota United to jeden z najsłabszych zespołów MLS i zdania nie zmienię nawet teraz, kiedy wygrali dwa mecze z rzędu. Niemniej The Loons udowodnili, że potrafią grać w piłkę. W poprzednim tygodniu wygrlai na wyjeździe z Orlando City, teraz pokonali przed własną publicznością Chicago Fire. Pomimo braku Kevina Molino gra piłkarzy Adraiana Hetha wyglądała naprawdę imponująco. Świetne zawody rozegrał Ibson, a Trynidadczyka zastąpił Miguel Ibarra. 

Strażacy nie rozegrali najlepszego meczu i tym samym przegrali drugi mecz z rzędu. Jedyne, co można odnotować to gol Elliota Colliera. 23-latek został wybrany z #49 w SuperDrafcie 2018, a mecz z Minnesotą United był dla niego debiutem w MLS.

Oprawa kibiców Minnesoty United w pierwszym domowym meczu, fot. MNUFC

Minnesota United 2:1 Chicago Fire (wideo)

1:0 Ibson 55′

1:1 Elliot Collier 59′

2:1 Sam Nicholson (Ethan Finlay, Miguel Ibarra) 66′

Nick Rimando Wielki

Już w pierwszych minutach meczu sędzia musiał skorzystać z VAR-u. Carlos Rivas faulował Horsta w polu karnym i arbiter wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Albert Rusnák i taki wynik utrzymał się do końca spotkania. To było jednak zasługą jednego z najbardziej doświadczonych piłkarzy w całej lidze. Nick Rimando może i ma 38 lat, ale wciąż trudno go kimkolwiek zastąpić. To właśnie on wybronił The Royals komplet punktów, zapewniając The Royals pierwszą wygraną w tym sezonie. 

Kyle Beckerman i Nick Rimando – kręgosłup Realu Salt Lake, fot. RSL

Real Salt Lake 1:0 NY Red Bulls (wideo)

1:0 Albert Rusnák (rzut karny) 4′

Nam strzelać nie kazano

Do 3. tygodnia czekaliśmy na bezbramkowy remis i dopiero w 21. meczu sezonu 2018 nie zobaczyliśmy ani jednego gola. Obie drużyny rozegrały naprawdę poprawne zawody i obie miały taką samą ilość klarownych sytuacji do strzelenia gola (3), ale ostatecznie żaden z zawodników nie trafił do siatki rywala. W Philadelphii Union debiutował nowy Designated Player – Borek Dockal, ale ofensywny pomocnik nie zachwycił w swoim pierwszym występie i został zmieniony w 77’. Natomiast pochwały standardowo należą się dwóm obrońcom po dwóch stronach barykady. Kolejny raz z dobrej strony pokazał się Jack Elliott (Philadelphia Union) i Lalas Abubakar (Colubmsus Crew).

Philadelphia Union 0:0 Colubmus Crew (wideo)

Najlepsza jedenastka 3. tygodnia MLS

Sytuacja rookich w 3. tygodniu MLS

Tabela Konferencji Wschodniej

Tabela Konferencji Zachodniej

Autor: Kasia Przepiórka

Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

Philadelphia Union | Podsumowanie sezonu 2021

Trzy ostatnie sezony w dwunastoletniej historii klubu to zdecydowanie renesans klubu z stanu Pensylwania. Co ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Discover more from Amerykańska Piłka

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading