poniedziałek , 29 listopada 2021
Newsy
Strona główna / MLS / Aktualności / Oderwać wzrok od mundialu – podsumowanie 17. tygodnia MLS

Oderwać wzrok od mundialu – podsumowanie 17. tygodnia MLS

Koniec przerwy, MLS wraca do gry! Co prawda nie możemy mówić, że podczas mundialu mieliśmy rozbrat z piłką klubową, bo mogliśmy w tym czasie oglądać 1/8 finału U.S. Open Cup, mieliśmy jednak jednoweekendowy rozbrat z ligowymi rozgrywkami. Wszystko jednak wróciło do normy, więc pora nadrobić zaległości i podsumować 17. tydzień Major League Soccer.

Remontada SKC

Houston Dynamo znani są z tego, że bardzo źle radzą sobie w meczach na obcym terenie. Wyjazd na Children’s Mercy Park nie zapowiadał się najlepiej, w końcu mieli się zmierzyć ze Sportingiem KC, czyli liderem Konferencji Zachodniej. W tym przypadku dostaliśmy idealne potwierdzenie, że nie warto obstawiać MLS. Już w 2’ Mauro Manotas strzelił gola na 1:0. W końcówce pierwszej połowy dołożył drugie trafienie, ale tutaj zasługi trzeba oddać weteranowi MLS – DaMarcus Beasley popisał się wspaniałą szybkością przy tym kontrataku. Warto przypomnieć, że ma już 36 lat!

W drugiej części gry zobaczyliśmy odmieniony zespół gospodarzy. Już w pierwszych minutach Dániel Sallói dał impuls do odrabiania strat, strzelając kontaktowego gola. Podopieczni Petera Vermesa dominowali, ale nie potrafili wyrównać stanu rywalizacji. Kiedy zbliżają się ostatnie minuty meczu MLS, to w takich sytuacjach niemal zawsze można spodziewać się niespodziewanego. Tak było i tym razem. W 85’ gola na 2:2 strzelił Diego Rubio. Chwilę później Eric Alexander obejrzał drugą żółtą kartkę i opuścił boisko, a Khiry Shelton wpakował piłkę do siatki. Udział przy wszystkich bramkach Sportingu KC miał Dániel Sallói. SKC są aktualnie jedną z najmocniejszych drużyna w całej lidze, a na uwadze należy mieć fakt, że nie grają w optymalnym składzie.

SKC po bramce wyrównującej, od lewej: Diego Rubio, Johnny Russell, Dániel Sallói i Khiry Shelton, fot. SKC

Sporting KC 3:2 Houston Dynamo (wideo)

0:1 Mauro Manotas (Tomás Martínez) 2’

0:2 Mauro Manotas (DaMarcus Beasley, Romell Quioto) 45’

1:2 Dániel Sallói (Johnny Russell) 59’

2:2 Diego Rubio (Dániel Sallói, Johnny Russell) 85’

3:2 Khiry Shelton (Dániel Sallói, Diego Rubio) 88’

Udany debiut Domèneca Torrenta

New York City FC rozgrywali pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera i to nie z byle jakim rywalem, bo aktualnym mistrzem MLS. Domènec Torrent przywitał się jednak z ligą bardzo dobrze, choć po drodze nie brakowało stromych schodów. Mecz nie należał do najłatwiejszych. W 28’ boisko opuścił z powodu urazu David Villa. Co prawda NYCFC dominowali, ale nie potrafili znaleźć drogi do bramki rywala. Na domiar złego w 37’ kapitalnego gola strzelił Víctor Vázquez. Była to jedna z nielicznych okazji Toronto FC, w dodatku zadanie ułatwił Hiszpanowi Sean Johnson, który nie powinien wychodzić z bramki. Po pierwszej połowie to goście cieszyli się z prowadzenia.

W drugiej części gry gospodarze poprawili skuteczność i dwukrotnie do siatki trafił Jo Inge Berget, zapewniając NYCFC komplet punktów. Toronto FC oddali tylko dwa celne strzały i jednego możemy być pewni – z taką grą będzie im bardzo trudno o awans do pierwszej szóstki i grę w play-offach.

Jo Inge Berget zapewnił NYCFC zwycięstwo w meczu z Toronto FC, fot. NYCFC

New York City FC 2:1 Toronto FC (wideo)

0:1 Víctor Vázquez (Auro) 37’

1:1 Jo Inge Berget (Jesús Medina) 51’

2:1 Jo Inge Berget (Maximiliano Morález) 68’

Jak grać w osłabieniu i wygrać

Ciekawie zapowiadał się mecz NY Red Bulls z FC Dallas. Obie drużyny są w czołówce w swoich konferencjach i obie w ostatnim czasie grają naprawdę dobrze. Powiedzieć, że ten mecz był dziwny, to nie powiedzieć nic. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. W 23’ do siatki trafił Bradley Wright-Phillips (11. gol w sezonie) po asyście Tylera Adamsa. Kilka minut później NY Red Bulls grali już w osłabieniu. Po analizie VAR Robert Sibiga wyrzucił z boiska Daniela Royera za brutalny atak na nogi Jacoriego Hayesa.

Gra w osłabieniu nie przeszkodziła Czerwonym Bykom w strzeleniu kolejnych bramek. Jeszcze w pierwszej połowie prowadzenie podwyższył Aaron Long, pokonując bramkarza wspaniałym strzałem (naprawdę warto obejrzeć skrót tego spotkania). Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczęli… gospodarze! Na listę strzelców wpisał się Kemar Lawrence i podopieczni Jessego Marscha prowadzili już 3:0. Przewagi nie oddali do ostatniego gwizdka sędziego. Duży udział miał w tym Tyler Adams, który jak zawsze na boisku był wszędzie, a dokładniej tam, gdzie koledzy najbardziej go potrzebowali. NY Red Bulls wygrali to spotkanie, a w końcówce meczu czerwoną kartkę obejrzał Reto Ziegler, który nie wytrzymał ciśnienia i wziął odwet na lewym obrońcy RBNY, atakując go już po gwizdku arbitra. Gospodarze pokazali jak grać w osłabieniu i wygrywać mecze. W dodatku niewiele punktów tracą do NYCFC i Atlanty United, którzy znajdują się na czele tabeli Konferencji Wschodniej, mając mniej rozegranych meczów od obu rywali.

Aaron Long i Tyler Adams, fot. NY Red Bulls

NY Red Bulls 3:0 FC Dallas (wideo)

1:0 Bradley Wright-Phillips (Tyler Adams) 23’

2:0 Aaron Long (Sean Davis) 39’

3:0 Kemar Lawrence (Alejandro Romero Gamarra) 48’

Dobra passa trwa

Mecz Portland Timbers z Atlantą United zapowiadał się bardzo ciekawie. Lider Konferencji Wschodniej kontra drużyna, która lidze nie przegrała meczu od kwietnia. Nie od dziś wiadomo, że mecze na Mercedes-Benz Stadium do najłatwiejszych nie należą. Giovanni Savarese postanowił zmienić ustawienie Portland Timbers i utrudnić życie piłkarzom Atlanty United.

Zmienione ustawienie Portland Timbers na mecz z Atlantą United, fot. Twitter (@ChrisRifer)

Inicjatywa leżała po stronie gospodarzy. To oni zaciekle atakowali, ale obrona Drwali spisywała się wyjątkowo dobrze. Kapitalne zawody rozegrał też Jeff Attinella – bramkarz Portland Timbers. Kiedy goście przetrwali nawałnicę pod własną bramką, sami wyprowadzili kilka bardzo groźnych akcji, oddając w pierwszej połowie więcej celnych strzałów niż piłkarze Gerardo Martino, a co najważniejsze – strzelili gola. Po zmianie stron Atlanta United zagrażała bramce Timbers coraz częściej, ale jedynego gola strzelił Julian Gressel. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a Giovanni Savarese kolejny raz udowodnił, że zmiany, których dokonuje, są z korzyścią dla drużyny. Portland Timbers od dziewięciu meczów są niepokonani w lidze, od jedenastu we wszystkich rozgrywkach. To o czymś świadczy.

Kibice jak zawsze zrobili wspaniałą atmosferę, na Mercedes-Benz Stadium pojawiło się ponad 45 000 fanów, fot. Atlanta United

Atlanta United 1:1 Portland Timbers (wideo)

0:1 Larrys Mabiala 32’

1:1 Julian Gressel 56’

Colorado Rapids wygrywają (i nie jest to żart!)

Można powiedzieć: w końcu! Ileż można przegrywać? Colorado Rapids nie wygrali od dziewięciu meczów, przegrywając osiem spotkań z rzędu. Przełamanie przyszło w meczu z Minnesotą United, co szczególnie nie dziwi, bo The Loons są jedną z najsłabszych drużyn w lidze. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby piłkarze Anthony’ego Hudsona nie przełamali się w tym meczu, na zwycięstwo przyszłoby im czekać zdecydowanie dłużej (i to wcale nie o jeden czy dwa mecze). Choć Colorado Rapids zdobyli w końcu upragnione trzy punkty, to nie przyszło to łatwo i przyjemnie. Zwycięstwo zapewnił Rapids Tommy Smith… w siódmej minucie doliczonego czasu gry!

Wyróżnić należy Édgara Castillo, który jest jedną z najjaśniejszych postaci w ekipie Colorado Rapids. Kolejny raz rozegrał bardzo dobre zawody, a do tego dołożył kapitalne trafienie. Kibice MNUFC mogą mieć za to pretensje do Miguela Ibarry, który w 77’ osłabił swoją drużynę, schodząc z boiska z czerwoną kartką. Piłkarze Adriana Heatha powoli zaczynają tracić kontakt z drużynami, które walczą o play-offy.

Colorado Rapids 3:2 Minnesota United (wideo)

0:1 Miguel Ibarra 20’

1:1 Édgar Castillo (Enzo Martinez) 50’

1:2 Christian Ramirez (Miguel Ibarra, Darwin Quintero) 65’

2:2 Joe Mason (Shkëlzen Gashi, Danny Wilson) 74’

3:2 Tommy Smith (Shkëlzen Gashi) 90’+7

Pokaz siły Union

Borek Dockal wyrasta na głównego bohatera Philadelphii Union. Po pierwszych dość niemrawych meczach został jednym z liderów The Union. W meczu z Vancouver Whitecaps gospodarze całkowicie zdominowali rywala. Po pierwszej połowie piłkarze Carla Robinsona nie oddali ani jednego strzału! Do siatki trafił za to wspomniany wcześniej Borek Dockal.

Kolejnego gola Czech strzelił w drugiej połowie, z rzutu karnego trafił również Ilsinho i Fafa Picault. Gospodarze rozgromili Vancovuer Whitecaps 4:0. Fatalne zawody rozegrał José Aja, ułatwiając swoimi interwencjami grę piłkarzem Union. Urugwajczyk obejrzał czerwoną kartkę w 72’, meczu nie dokończył także Yordy Reyna (druga żółta kartka w doliczonym czasie gry). Dzięki tej wygranej Philadlephia Union awansowała do pierwszej szóstki na Wschodzie, sprawiając tym samym najlepszy możliwy prezent urodzinowy swojemu trenerowi.

Warto wspomnieć, że w przerwie meczu Sébastien Le Toux został oficjalnie pożegnany przez Philadelphię Union i jako pierwszy wszedł do galerii sław klubu (Ring of Honor). Francuz rozegrał najwięcej meczów w barwach Union, jest też najlepszym strzelcem w historii klubu. W maju Francuz podpisał jednodniowy kontrakt, żeby zakończyć karierę jako piłkarz Philadlephii Union.

Sébastien Le Toux w przerwie meczu został pożegnany przez władze klubu i kibiców, fot. Philadelphia Union

Philadelphia Union 4:0 Vancouver Whitecaps (wideo)

1:0 Borek Dockal (Ilsinho) 24’

2:0 Borek Dockal (Alejandro Bedoya) 71’

3:0 Ilsinho (rzut karny) 74’

4:0 Fabrice-Jean Picault (rzut karny) 90’+5

Efekt nowej miotły nie podziałał

Efekt nowej miotły w przypadku trenera tymczasowego to może zbyt dużo powiedziane, ale na razie nie znamy nazwiska nowego szkoleniowca Orlando City, więc nie czepiajmy się zbytnio tego określenia. W każdym razie roszady Bobby’ego Murphy’ego nie przyniosły rezultatu. Choć zmienił ustawienie Lwów na grę z trójką obrońców, to nie poskutkowało to wygraną. Orlando City przegrali z Montrealem Impact przed własną publicznością. Jest to ich siódma porażka z rzędu w lidze…

Piłkarze Montrealu Impact lubią grać przeciwko Orlando City, a w szczególności Ignacio Piatti. Przed tym meczem kapitan kanadyjskiego klubu strzelił 7 goli w ośmiu meczach przeciwko Lwom. W tym starciu dołożył kolejne trafienie w końcówce meczu. Zanim to jednak nastąpiło, to 13’ do własnej bramki piłkę skierował Lamine Sané. Było to niefortunne uderzenie, a Joe Bendik, będąc kompletnie zaskoczonym, nie miał szans na obronę tego strzału. Impact dominowali i choć rywale mieli swoje szanse, to zdołali zachować czyste konto. Była to dopiero druga wyjazdowa wygrana podopiecznych Rémiego Garde’a.

Montreal Impact wygrał dopiero drugi mecz na wyjeździe, fot. IMFC

Orlando City 0:2 Montreal Impact (wideo)

0:1 Lamine Sané (gol samobójczy) 13’

0:2 Ignacio Piatti (Alejandro Silva, Saphir Taïder) 84’

LAFC z kompletem punktów

Aż do pierwszego meczu Belgów na Mistrzostwach Świata w Rosji Laurent Ciman trenował z kadrą narodową. Dopiero teraz wrócił do Kalifornii i od razu przypomniał o sobie kibicom. Już w 4’ strzelił gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Był to jego trzeci taki gol w tym sezonie. Belg został tym samym dziewiątym piłkarzem (i pierwszym obrońcą!), który od 2010 strzelił trzy gole bezpośrednio z rzutu wolnego w ciągu jednego sezonu MLS.

Kilka minut później do siatki trafił Adama Diomande. To był prawdziwy huragan, który zdemolował obronę Columbus Crew. Goście nie podnieśli się już po tych dwóch szybko zadanych ciosach. Co prawda próbowali odpowiedzieć, ale zdecydowanie częściej przy piłce byli gospodarze. Z dobrej strony pokazał się Lee Nguyen i Benny Feilhaber, jednak na szczególne wyróżnienie zasługuje Eduard Atuesta, który dusił niemal wszystkie akcje podopiecznych Gregga Berhaltera jeszcze w zarodku. Los Angeles FC wygrali drugi mecz z rzędu i aktualnie zajmują trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej.

André Horta – nowy nabytek klubu dopingował swoich kolegów z trybun, fot. LAFC

Los Angeles FC 2:0 Columbus Crew (wideo)

1:0 Laurent Ciman 4’

2:0 Adama Diomande (Lee Nguyen, Benny Feilhaber) 8’

Remis Sounders z Fire

Seattle Sounders wciąż nie zachwycają. Tygodnie mijają, a w tej kwestii nie zmienia się nic. Podobnie jest w przypadku Chicago Fire, ale tam coraz częściej grę na swoje barki bierze Aleksandar Katai. Gorzej, że wraz z końcem czerwca kończy się wypożyczenie Serba (kibice Strażaków powinni się modlić, żeby włodarze go wykupili). To właśnie Katai jako pierwszy wpisał się na listę strzelców w meczu z Seattle Sounders. Golem odpowiedział Clint Dempsey, było to pierwsze trafienie kapitana w tym sezonie. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, ale drużyną, która przeważała, byli goście. To oni mogli strzelić jeszcze przynajmniej dwa gole – poprzeczka po strzale Kataia i wybitnie zmarnowana stuprocentowa sytuacja Nemanji Nikolicia. Podział punktów nikomu nie jest na rękę, ale lepsze to niż zerowy dorobek.

Clint Dempsey strzelił pierwszego gola w sezonie, ale nie zdołał zapewnić swojej drużynie zwycięstwa, fot. Seattle Sounders

Seattle Sounders 1:1 Chicago Fire (wideo)

0:1 Aleksandar Katai (Brandt Bronico) 9’

1:1 Clint Dempsey (Will Bruin, Harry Shipp) 22’

Danny Hoesen – ostatni żołnierz SJ

Gra SJ Earthquakes woła w tym sezonie o pomstę do nieba. Jedynym piłkarzem, do którego nie można mieć żadnych pretensji, jest wykupiony z FC Groningen Danny Hoesen. W poprzednim sezonie spisywał się naprawdę dobrze, w tym znakomicie. Problem w tym, że koledzy wcale mu nie pomagają, a brak Aníbala Godoya (mundial z Panamą) w środku pola Quakes jest niezwykle widoczny. W meczu z Realem Salt Lake remis uratował właśnie Danny Hoesen. Gospodarze dominowali, ale do siatki trafili tylko raz. Warto dodać, że oddali aż 26 strzałów, niestety tylko osiem z nich trafiło w światło bramki. Z większością poradził sobie Andrew Tarbell.

Widok na stadion Realu Salt Lake znacznie lepszy od meczu, który został tam rozegrany, fot. RSL

Real Salt Lake 1:1 SJ Earthquakes (wideo)

1:0 Damir Kreilach (Corey Baird, Albert Rusnák) 54’

1:1 Danny Hoesen 64’

Najlepsza jedenastka 17. tygodnia MLS

Sytuacja rookich w 17. tygodniu MLS

Tabela Konferencji Wschodniej

Tabela Konferencji Zachodniej

Autor: Kasia Przepiórka

Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

U.S. Soccer Development Academy przedsionkiem do Europy

Ostatnio Federacja Piłkarska Stanów Zjednoczonych zamknęła ze skutkiem natychmiastowym program U.S. Soccer Development Academy. Oznacza ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *