poniedziałek , 29 listopada 2021
Newsy
Strona główna / Gold Cup CONCACAF / Żelazny faworyt pragnie rewanżu. Czy Meksyk obroni tytuł? | Gold Cup CONCACAF 2021

Żelazny faworyt pragnie rewanżu. Czy Meksyk obroni tytuł? | Gold Cup CONCACAF 2021

Meksyk przystępuje do Gold Cup bez głębi składu i ze strażakiem z Argentyny na szpicy, ale z większością swoich gwiazd. Kadra jest silna, doświadczona i znajduje się w dobrych rękach. El Tri jak zawsze mają obowiązek zdobyć trofeum.

Występem na Gold Cup Meksyk postara się zmazać czerwcową plamę porażki z USA (2:3) w finale Ligi Narodów CONCACAF. A w zasadzie bardziej plamkę. Raz, że rozgrywki mało prestiżowe, a dwa, że wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu. Przez większość spotkania to Meksyk przeważał, wszystkie gole stracił po stałych fragmentach, a w ostatniej minucie dogrywki Andrés Guardado pechowo nie wykorzystał rzutu karnego. Nie ma więc powodu do lamentu, choć przegrana z odwiecznym rywalem bardzo ubodła i dodatkowo zmotywowała drużynę. Tata Martino, który po meczach nigdy nie przemawia do piłkarzy w szatni, tym razem zainterweniował i zachęcił podopiecznych, by nie rozpamiętywali wyniku, lecz skupili się na pozytywach swojego występu. Gold Cup to okazja na szybką zemstę na Jankesach i udowodnienie im, kto rządzi w strefie CONCACAF.

Tego lata Meksyk musi rozbić swoją armię na dwa oddziały. Pierwsza reprezentacja pod wodzą Taty Martino weźmie udział w Gold Cup. Kadra olimpijska, kierowana przez Jimmy’ego Lozano, powalczy o medal na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Obydwie imprezy pokrywają się czasowo, więc od kilku miesięcy trwały pertraktacje z udziałem federacji i obu panów, którzy musieli się między sobą podzielić piłkarzami. Stanęło na tym, że nieograniczoną swobodę wyboru dostał Lozano. Ostateczne składy zostaną ogłoszone 30 czerwca, ale wiemy już, że udziału w Gold Cup nie wezmą Gerardo Arteaga, Carlos Rodríguez, Jorge Sánchez, Sebastián Córdova, Uriel Antuna, Diego Lainez i César Montes, najprawdopodobniej też José Juan Macías i Roberto Alvarado, a także Guillermo Ochoa, Luis Romo i Henry Martín, którzy polecą do Tokio jako trzej starsi gracze. Wymienionych młodych zdolnych łączy to, że od dłuższego czasu są pełnoprawnymi członkami seniorskiej kadry i wielu z nich ma w niej już po kilkanaście występów. Napierają na wyjściową jedenastkę pod kątem mundialu, a Tata od początku kadencji chętnie stosuje ich w rotacji.

Co więc na to Martino, któremu zabrano cały drugi garnitur, podstawowego bramkarza (Ochoę) i prawoskrzydłowego (Antunę)? Ano nie narzeka, bo został mu prawie cały pierwszy skład, który pomimo braku zmienników powinien spokojnie wystarczyć do triumfu w Gold Cup. Pamiętajmy, że główny kontrkandydat, USA, wysyła na turniej rezerwy. Meksyk ma obecnie tak duży potencjał kadrowy, że najpewniej bez większej gimnastyki udźwignie z dobrym rezultatem obydwie imprezy.

W czerwcowych meczach Martino testował ustawienie z trójką obrońców zamiast tradycyjnego 4-3-3. Nie wiadomo, na którą taktykę zdecyduje się podczas Gold Cup. Doskonale wiadomo natomiast, że największym utrapieniem selekcjonera jest obsada ataku. Meksyk bardzo męczy się bez Raúla Jiméneza, który od listopada dochodzi do siebie po pęknięciu czaszki. Carlos Vela? Dla niego kadra to temat zamknięty. Powracający do formy w MLS Chicharito? Wiele miesięcy temu skreślony przez Martino po imprezie na zgrupowaniu. José Juan Macías? Bez formy, w dodatku ma lecieć na igrzyska. Henry Martín i Alan Pulido? Ligowcy, za słabi na poważnych rywali. Martino eksperymentował więc z ustawianiem Hirvinga Lozano w roli fałszywej dziewiątki. Zaraz przed Gold Cup udało się jednak dopiąć proces naturalizacji Argentyńczyka Rogelio Funesa Moriego, gwiazdy ligi meksykańskiej w barwach Monterrey, o którego Tata zabiegał od początku swojej kadencji. To on ma sprawić, że absencja Jiméneza będzie mniej bolesna. Funes Mori będzie żądłem Meksyku na Gold Cup, a może i podczas jesiennych eliminacji do mundialu.

TRENER

Gerardo Martino nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Słynny Tata będzie rywalizował z Guusem Hiddinkiem o miano najbardziej rozpoznawanego selekcjonera na Gold Cup. Przypomnijmy krótko – ćwierćfinał mundialu i finał Copa América z Paragwajem, dwa finały Copa América z Argentyną, mistrzostwo Argentyny z Newell’s i mistrzostwo MLS z Atlantą. W międzyczasie pobyt w Barcelonie – bolesna, choć nieoceniona lekcja.

fot. La Opinion

W styczniu 2019 Meksykanie po raz pierwszy od dawna postawili na luksusową opcję spoza kraju. Główny cel postawiony przed Martino jest oczywisty – przełamanie klątwy i awans co najmniej do ćwierćfinału mundialu w Katarze. Jak idzie mu do tej pory? W zasadzie trudno się do czegoś przyczepić. Tata ma plan i wie, co robi. To wysokiej klasy fachowiec, doskonale znający specyfikę piłki reprezentacyjnej i to widać po jego poczynaniach. Zwyciężył w Gold Cup 2019, nadał kadrze jasno określony styl gry i uformował bazę drużyny, do której umiejętnie wkomponowuje piłkarzy młodego pokolenia. Jego Meksykowi wciąż brakuje jednak regularnych sprawdzianów na tle silnych rywali.

Martino to autorytet i mocny charakter, który nie waha się mówić, co myśli. Nie ma problemu z przyciśnięciem federacji o klasowych sparingpartnerów czy przyspieszenie procedury naturalizacyjnej Funesa Moriego. To dobrze obrazuje, jak mocną pozycję ma jako selekcjoner. Otwarcie krytykował CONCACAF za bezsensowną jego zdaniem Ligę Narodów, a z niezdyscyplinowanymi piłkarzami się nie patyczkuje. Najważniejsze jest dobro zespołu. Dla zawodników jest wymagającym, rzeczowym szefem i z podopiecznymi raczej nie zwykł się spoufalać. To odmiana w porównaniu do jego poprzednika Osorio.

NAJWIĘKSZA GWIAZDA

Grę Meksyku ciągnąć będą europeos. Hirving Lozano przyjeżdża na Gold Cup po ustrzeleniu dwucyfrówki w Serie A dla Napoli, gdzie zaczyna wreszcie spłacać swój transfer. Znakomity Jesús Corona od dłuższego czasu przerasta poziomem ligę portugalską. Trzeci sezon z rzędu notuje dwucyfrową liczbę asyst, a od jego fantazyjnych dryblingów trudno oderwać oczy. Tylko dlaczego nikt z silniejszej ligi wciąż nie wyciągnął go z tego Porto? Héctor Herrera zdobył mistrzostwo Hiszpanii z Atlético, lecz przeplatał kontuzje siedzeniem na ławce. W kadrze nigdy jednak nie zawodzi, a mniej meczów w nogach może okazać się jego atutem na Gold Cup. Wreszcie Edson Álvarez, opisany dokładniej w kolejnym punkcie.

Oczy Meksyku będą jednak szczególnie skierowane na 30-letniego Rogelio Funesa Moriego. Naturalizowany argentyński gwiazdor Ligi MX ma być tymczasowym rozwiązaniem na bolączki El Tri z pozycją napastnika. Kibic z Europy prędzej skojarzy jego brata bliźniaka Ramiro (świeżo upieczonego zdobywcę LE z Villarrealem) i nie ma w tym nic dziwnego, bo przygoda Rogelio na Starym Kontynencie skończyła się dużo szybciej.

fot. Today in 24

Rogelio Funes Mori był uznawany za jeden z większych talentów słynnej akademii River Plate. Zagrał nawet czternaście minut w pierwszej reprezentacji Argentyny u Alejandro Sabelli, w krajowym składzie przeciwko Brazylii. Jego europejski epizod to potrwał jednak krótko – odbicie się od Benfiki i niezły sezon w tureckim Eskisehirsporze. W 2015 roku trafił do meksykańskiego potentata CF Monterrey. I dopiero tam jego awizowany od lat potencjał eksplodował. Ze 121 golami jest najlepszym strzelcem w historii klubu. Zdobył z nim mistrzostwo i puchar Meksyku, Ligę Mistrzów CONCACAF, a także zagrał na Klubowych Mistrzostwach Świata, gdzie wbił bramkę Liverpoolowi.

Po latach gry w kraju Azteków Funes Mori zadeklarował chęć gry dla El Tri, na co entuzjastycznie zareagował jego rodak Tata Martino. Regulacje FIFA były jednak bezlitosne – w 2011 roku zagrał dla młodzieżówki Argentyny sześć meczów na Mistrzostwach Ameryki Południowej U-20, co zamykało furtkę dla Meksyku. Szczęście uśmiechnęło się do niego w 2020 roku, wraz ze zmianą przepisów w piłkarskiej centrali dotyczących zmiany reprezentacji. Dosłownie kilka dni temu otrzymał meksykańskie obywatelstwo, a później w rekordowo szybkim tempie ukończył procedurę tzw. one-time switch w FIFA. Meksykańska federacja poruszyła góry, by uprawnić zawodnika do gry już na Gold Cup.

Meksyk rozegra co najmniej trzy mecze Gold Cup w Teksasie i dla Funesa Moriego będzie to powrót sentymentalny. Rogelio i Ramiro do 17. roku życia wychowywali się w Dallas, dokąd wskutek kryzysu w Argentynie wyemigrowali za chlebem jego rodzice. Tata był mechanikiem, a mama pracowała jako kasjerka.

MŁODY WILK

Zbyt dużo kandydatów do tego miana nie uświadczymy, bo całe młode pokolenie (swoją drogą – chyba najbardziej utalentowane od lat) solidarnie jedzie na igrzyska. Wśród nich pewniak do tej rubryki, piekielnie zdolny Diego Lainez z Betisu, który śmiało wdziera się do składu seniorskiej kadry i był wielkim wygranym czerwcowych meczów.

W takim wypadku nieco naciąganym młodym wilkiem ogłośmy Edsona Álvareza, któremu Ajax nie pozwolił lecieć do Tokio i dlatego Martino przyjmie go z otwartymi ramionami na Gold Cup. Naciąganym, bo przecież doświadczenie i staż w kadrze jak na swój wiek ma potężne. Dobija do 40 meczów w pierwszej reprezentacji, rozegrał wszystkie mecze na mundialu w Rosji, a tegoroczny Gold Cup będzie jego trzecim.

fot. AS

23-letni defensywny pomocnik (a rzadziej stoper) był najlepszym meksykańskim piłkarzem w Europie w ubiegłym sezonie. Dwa lata temu Ajax zapłacił za niego Américe 15 milionów euro, a media anonsowały go jako następcę Matthijsa de Ligta. Dużo wody upłynęło jednak w amsterdamskich kanałach, zanim zaadaptował się do nowego środowiska. Dopiero w styczniu na dobre wskoczył do podstawowego składu Ajaksu i znacząco przyczynił się do zdobycia podwójnej korony. Postępy, jakie robi ten pochodzący z przedmieść Mexico City chłopak, widać gołym okiem.

W ojczyźnie nazywano go spadkobiercą Rafy Márqueza. Ma papiery na to, by w przyszłości co najmniej zbliżyć się do klasy byłego asa Barcelony. Tata Martino jest talentem Álvareza zachwycony i to wokół niego buduje meksykański środek pola. Jeśli jednak Meksyk zagra na Gold Cup ustawieniem z trójką stoperów, to gracza Ajaksu zobaczymy raczej w roli środkowego obrońcy.

Mecze w fazie grupowej

0 - 0
Gold Cup CONCACAF 2021

Meksyk - Trynidad i Tobago

0 - 3
Gold Cup CONCACAF 2021

Gwatemala - Meksyk

1 - 0
Gold Cup CONCACAF 2021

Meksyk - Salwador

PLUSY I MINUSY

+ jakość kadry: zawodników klasy europejskiej, takich jak Héctor Herrera, Hirving Lozano, Jesús Corona czy Edson Álvarez, mogą pozazdrościć Meksykowi rywale nie tylko ze strefy CONCACAF.

+ doświadczenie i zgranie: kadrowicze, którzy pozostaną po odsianiu młodych olimpijczyków, znają się już od lat i niejedno razem przeszli (i nie chodzi tu tylko o integracje z modelkami). Andrés Guardado czy Héctor Moreno są w kadrze prawie od zawsze. Doświadczenie turniejowe reprezentantów El Tri jest nie do przecenienia.

+ rozwiązanie kłopotu z napastnikiem: Rogelio Funes Mori powinien bez większego problemu zastąpić Raúla Jiméneza. To podobny typ piłkarza, więc bezboleśnie zaadaptuje się do taktyki Taty.

+ wsparcie własnej publiczności: prawie wszystkie mecze El Tri zagrają w południowych stanach USA, zamieszkałych przez liczną ludność pochodzenia meksykańskiego. Na trybunach będą zdecydowanie przeważać fani w zielonych koszulkach. Pytanie, czy będą umieli się zachować na poziomie, bo z tym często bywa nieciekawie.

– defensywne stałe fragmenty gry: odwieczny demon Meksyku, którego skutecznie ujarzmił Juan Carlos Osorio, powrócił za kadencji Martino. El Tri pod wodzą Taty tracą blisko ¼ goli z dośrodkowań po rzutach wolnych i rożnych.

– wyjazd głębi składu na igrzyska: bez Gerardo Arteagi, Carlosa Rodrígueza, Luisa Romo, Jorge Sáncheza czy Diego Laineza selekcjoner będzie miał ograniczoną możliwość rotacji, przydatnej zwłaszcza w fazie grupowej.

– przygotowanie kondycyjne: na Gold Cup Meksyk nie będzie należał do najmłodszych drużyn. Tutaj w bezpośrednich meczach mogą szukać swojej szansy atleci z USA czy Kanady. W drugiej połowie finału Ligi Narodów El Tri nie wytrzymywali tempa narzuconego przez młodych Amerykanów.

– boki obrony: Jesús Gallardo i Luis Rodríguez odstają formą od reszty drużyny, a ich główni konkurenci lecą do Tokio.

MOMENTY CHWAŁY

Najbardziej spektakularnym triumfem Meksyku w Gold Cup pozostaje ten z 2011 roku. El Tri po golach Michaela Bradleya i Landona Donovana przegrywali w finale z USA już 0:2, by następnie odrobić straty i zwyciężyć aż 4:2.

Wisienką na torcie (a może bardziej papryczką w burrito) był pieczętujący zwycięstwo gol Giovaniego dos Santosa. Wychowanek Barcelony zatańczył z amerykańskimi obrońcami, wywabił z bramki Tima Howarda i spektakularnym lobem zmieścił piłkę w okienku. To zdecydowanie jedno z najpiękniejszych trafień w historii reprezentacji Meksyku, które zyskało już kultowy status, podobnie jak sławne nożyce Manuela Negrete.

Autor: Michał Matlak

Za sprawą Cuauhtémoca Blanco zauroczyłem się w meksykańskim futbolu. Pasja trwa od lat, ze skutkiem ubocznym w postaci zarwanych nocy. Chętnie obserwuję wszystko, co dzieje się w strefie CONCACAF. Prywatnie zakochany w swoim mieście krakus.

Zobacz również

Sieroty złotego pokolenia | Panama, Gold Cup CONCACAF 2021

Pamiętacie dzielną Panamę z mistrzostw świata w Rosji? Wszystkim, którzy zamierzają zerknąć na Los Canaleros ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *