sobota , 23 października 2021
Newsy
Strona główna / MLS / Drużyny MLS / Atlanta United / LAFC przywitali się z MLS – podsumowanie 1. tygodnia MLS

LAFC przywitali się z MLS – podsumowanie 1. tygodnia MLS

Czekaliśmy, z niecierpliwością odliczaliśmy do pierwszego gwizdka sędziego w sezonie 2018. W końcu nasze apetyty zostały zaspokojone. Rozpoczęliśmy nowy sezon MLS. Wracamy też z cotygodniowymi podsumowaniami.

Los Angeles FC przywitali się z MLS

23. sezon MLS, 23. drużyna (umownie, bo z ligą żegnało się też kilka różnych drużyn), która od tego sezonu będzie występować w MLS. Mowa oczywiście o Los Angeles FC. Zespół prowadzi Bob Bradley. Warto dodać, że 59-latek w 1998 roku wchodził do ligi z Chicago Fire i… wygrał mistrzostwo. Do dzisiaj nikt nie powtórzył tego sukcesu. Pytanie, czy będzie to w stanie osiągnąć z LAFC?

Na początek przygody z MLS Los Angeles FC zmierzyli się na wyjeździe z Seattle Sounders. Trzeba powiedzieć, że Brian Schmetzer ze względu na ćwierćfinał Ligi Mistrzów CONCACAF z Chivas de Guadalajara wystawił mocno rezerwowy skład. Dla LAFC było to ułatwienie, z którego skorzystali. W 11’ pięknego gola strzelił Diego Rossi. Dla Urugwajczyka był to prezent urodzinowy (kończył 20 lat następnego dnia), a co ważniejsze gol na wagę wygranej. Co ciekawe LAFC oddali tylko jeden celny strzał w całym meczu. Do zwycięstwa przyczynił się Tyler Miller, który strzegł bramki gości. Warto dodać, że to były zawodnik Seattle Sounders, który został wybrany jako pierwszy w Expansion Draft.

Na trybunach licznie pojawili się kibice LAFC. Większość ugrupowań kibicowskich reprezentowało swój klub w pierwszym meczu w MLS. Na trybunie VIP można też było dostrzec m.in. udziałowca nowego klubu – Willa Ferrella.

Kibice LAFC, którzy pojawili się na CenturyLink Field. Łącznie na stadionie Seattle Sounders pojawiło się ponad 40 000 fanów, fot. LAFC

Seattle Sounders 0:1 Los Angeles FC (wideo)

0:1 Diego Rossi (Carlos Vela) 11’

Falstart mistrzów

Powiedzieć, że porażka Toronto FC z Columbus Crew była niespodzianką, to nie powiedzieć nic. To prawda, że TFC na ten moment przywiązują większą wagę do Ligi Mistrzów CONCACAF, ale z drugiej strony wszyscy najlepsi zawodnicy pojawili się na boisku i nie potrafili sprostać drużynie, która znalazła się w najtrudniejszej sytuacji w całej historii. Za rok zespołu może już nie być na mapie MLS.

Jednak na ten moment są zespołem, który stanął na starcie nowego sezonu i w przeciwieństwie do Toronto FC piłkarze Gregga Berhaltera nie zaliczyli falstartu. W dużej mierze mogą zawdzięczać to zawodnikom ze środka pola (Will Trapp i Artur), ważną rolę odegrał także Lalas Abubakar. To właśnie oni zatrzymywali zapędy piłkarzy Toronto FC. Chwilę słabości i nieuwagę przeciwnika goście wykorzystali dwukrotnie. W samej końcówce meczu do siatki Alexa Bono trafił Federico Higuaín (asysta nowego Designated Player – Miltona Valenzueli). Na początku drugiej części gry gola strzelił Gyasi Zardes. To właśnie za tego zawodnika (i pieniądze) włodarze The Crew oddali Olę Kamarę. Czy był to opłacalny deal? Gyasi świetnie radził sobie w preseasonie i po raz pierwszy strzelił gola w pierwszym meczu sezonu (w MLS gra o 2013 roku). Może nie będzie tak źle i chłopak w końcu wróci na dobre tory.

Gyasi Zardes w meczu z Toronto FC, fot. John E. Sokolowski/USA TODAY Sports

Toronto FC 0:2 Columbus Crew (wideo)

0:1 Federico Higuaín (Milton Valenzuela, Artur) 44’

0:2 Gyasi Zardes (Pedro Santos) 46’

Atlanta odprawiona z kwitkiem

W MLS nie możesz być niczego pewnym. Termin „pewniaczki” w tej lidze nie istnieje, bo wydarzyć może się naprawdę wszystko. Może właśnie dlatego tak mało osób może się cieszyć z sukcesów, obstawiając mecze MLS u bukmacherów. Wiedzieliśmy, że BBVA Compass Stadium to trudny teren, ale chyba nikt nie spodziewał się, że Atlanta United będzie przegrywać do przerwy 0:4.

Nie był to jednak sen, a piekielnie szybkie ataki Houston Dynamo. Obrońcy Gerardo Martino nie nadążali za tym, co się działo na boisku. W zasadzie mogą się cieszyć, że skończyło się tylko na strzelaniu w pierwszej połowie. Dynamo byli szybsi, lepsi i mogą cieszyć się z pierwszej wygranej w nowej sezonie. Wszystko wskazuje na to, że stadion w Houston ponownie będzie piekielnie trudnym terenem do zdobycia.

Kibice mogli cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie, fot. Houston Dynamo

Houston Dynamo 4:0 Atlanta United (wideo)

1:0 Andrew Wenger (Alberth Elis, Philippe Senderos) 5’

2:0 Philippe Senderos (Óscar Boniek García, Eric Alexander) 23’

3:0 Mauro Manotas (Andrew Wenger, Alberth Elis) 27’

4:0 Darwin Cerén 45’+5

Dobry początek NYCFC

Punkty zdobyte na terenie Sportingu KC mogłyby liczyć się podwójnie. To jeden z tych stadionów, gdzie gra się naprawdę bardzo trudno. Piłkarze Petera Vermesa rzadko kiedy tracą punkty przed własną publicznością. Ostatni raz przegrali w pierwszym meczu domowym w nowym sezonie w 2009 roku (2:3 z Toronto FC). Podobna historia wydarzyła się dziewięć lat później. W tym sezonie SKC przegrali z New York City FC.

Długimi momentami nie był to najładniejszy mecz, ale podopieczni Patricka Vieiry byli w stanie wykorzystać błędy w obronie Sportingu KC, a trzeba zaznaczyć, że te zdarzają się nie często (Lobato na lewej obronie nie radził sobie najlepiej). Udany debiut zaliczył natomiast Felipe Gutiérrez, który powinien być świetnym, być może nawet lepszym, zastępcą Benny’ego Feilhabera (trade do LAFC). W zespole wciąż brakuje klasowego napastnika. Khiry Shelton jest kontuzjowany, ale chyba nikt nie traktuje go jako jedną z najlepszych „dziewiątek” w lidze. Powinniśmy skupić się na piłkarzach NYCFC. Tam z dobrej strony pokazał się w pierwszym meczu 20-letni Designated Player – Jesús Medina. Paragwajczyk brał udział przy pierwszym golu, a drugiego strzelił już sam. Całkiem udany debiut. Należy również pochwalić nowego prawego obrońcę – Anthona Tinnerholma. Znacznie gorzej prezentuje się środek obrony. Maxime Chanot skupił na sobie całą uwagę w końcówce meczu.

81’ „starcie” z Danielem Salloim w polu karnym, a Mark Geiger korzysta z VAR-u. Nie decyduje się jednak na podyktowanie rzutu karnego.

88’ Maxime Chanot ponownie w roli głównej, ale tym razem pojedynku z Gerso Fernandesem. Sędzia ponownie korzysta z VAR-u, uznaje, że faul był przed polem karnym i wyrzuca Chanota z boiska z bezpośrednią czerwoną kartką.

Sporting KC 0:2 New York City FC (wideo)

0:1 Maximiliano Morález (David Villa, Jesús Medina) 32’

0:2 Jesús Medina (Ben Sweat, Yangel Herrera) 53’

Dwa szybkie ciosy Galaxy

Dla LA Galaxy był to ważny sprawdzian na początek sezonu, dla Portland Timbers pierwsze kroki pod wodzą nowego trenera – Giovanniego Savarese’a. Wygranym tego meczu z pewnością został Ola Kamara, który strzelił gola w debiucie w barwach Galaxy. To był właśnie jeden z najbardziej brakujących elementów w tym zespole. Napastnik, który jest gwarancją goli. Już teraz wiadomo, że współpraca z Romainem Alessandrinim, który też trafił do siatki Gleesona, będzie układała się bardzo dobrze. Jeżeli do tego wszystkiego włączy się Giovanni dos Santos i Sebastian Lletget, który wrócił po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją, możemy być świadkami naprawdę ciekawej gry LA Galaxy.

Z kolei przed Giovannim Savarese jeszcze sporo pracy. Pierwsza połowa była tragiczna w wykonaniu Portland Timbers. Najgorsi byli jednak obrońcy. Zapowiadałam to już w Przewodniku Kibica, mówiłam o tym w poprzednim roku, a w defensywie Drwali dalej jak w lesie… samo drewno. Liam Ridgewell i Larrys Mabiala nie nadążali za… w zasadzie za wszystkim, Alvas Powell również, delikatnie mówiąc, nie zachwycał. Z nadzieją możemy patrzeć na Marco Farafana. Nie ustrzegł się błędów, ale jeżeli będzie dostawał więcej szans, to, kto wie, może będzie coraz lepiej. Światełko w tunelu z pewnością jest. W drugiej połowie wyglądało to zdecydowanie lepiej, więc dajmy pracować nowemu trenerowi i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Ola Kamara i Romain Alessandrini – strzelcy goli dla LA Galaxy w meczu z Portland Timbers, fot. espn.com

LA Galaxy 2:1 Portland Timbers (wideo)

1:0 Ola Kamara (Rolf Feltscher, Jonathan dos Santos) 32’

2:0 Romain Alessandrini 34’

2:1 Sebastián Blanco (Faneando Adi) 66’

Rok Alphonso Daviesa?

17-latek to idealny przykład piłkarza hype’owanego do granic możliwości. Wielu mówi, że jeżeli w tym sezonie się nie przełamie i nie zacznie odgrywać ważnej roli w swoim zespole, to o zrobienie wielkiej kariery będzie mu zdecydowanie trudniej. Alphonso chyba wziął sobie to do serca, bo w meczu z Montrealem Impact był najlepszym piłkarzem na boisku. Zanotował asystę przy bramce Keia Kamary (nowy nabytek Vancouver Whitecaps). Sam również trafił do siatki, strzelając swojego pierwszego gola w MLS. Został 11. najmłodszym piłkarzem w historii ligi, który strzelił gola, mając dokładnie 17 lat i 123 dni.

Piłkarze Montrealu Impact byli zdecydowanie gorszą drużyną. Braki kadrowe dostrzeże nawet mniej wytrawne oko. Pozostaje liczyć na sensowne wzmocnienia jeszcze w tym okienku transferowym. Wtedy szanse Impact zdecydowanie wzrosną. Na ten moment Rémi Garde (nowy trener) notuje nieudany początek przygody z kanadyjskim klubem.

Alphonso Davies (po prawej), fot. Vancouver Whitecaps

Vancouver Whitecaps 2:1 Montreal Impact (wideo)

1:0 Kei Kamara (Alphonso Davies, Russell Teibert) 63’

2:0 Alphonso Davies (Cristian Techera, Efraín Juárez) 70’

2:1 Matteo Mancosu (Daniel Lovitz, Ignacio Piatti) 81’

Noc debiutów

W tym meczu debiutowali piłkarze, ale oczy wszystkich były zwrócone na ławkę NE Revolution. Tam siedział Brad Friedel. To był jego trenerski debiut w prawdziwej piłce. Zapewne zapamięta go na długo, nie będą to jednak miłe wspomnienia. The Revs nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w meczu z Philadelphią Union.

Piłkarze Jima Curtina dominowali od pierwszej minuty. Brakowało tylko skuteczności. Bardzo szybko okazało się, że będą mieli jeszcze większą przewagę, bo w 24’ czerwoną kartkę zobaczył Antonio Milnar Delamea. Gdyby nie problemy ze skutecznością, The Union prowadziliby zapewne znacznie wyżej. Tak skończyło się „skromnym” 2:0. Pierwszego gola strzelił Anthony Fontana i tutaj warto zatrzymać na dłuższą chwilę. 18-letni ofensywny pomocnik jest wychowankiem Philadelphii Union i rozegrał naprawdę bardzo dobre zawody.  Pochwalić należy Jacka Elliotta (największy wygrany poprzedniego SuperDraftu, o czym pisaliśmy już wielokrotnie) oraz kolejnego debiutanta – Austona Trusty’ego. 19-latek był partnerem Anglika na środku obrony.

Anthony Fontana po golu w debiucie, fot. Philadelphia Union

W drugiej połowie na boisku pojawił się m.in. Cory Burke. Kilka minut później asystował przy golu C.J. Saponga, który tego dnia miał wyjątkowo rozregulowany celownik. Burke to kolejny piłkarz, który w MLS debiutował. W poprzednim sezonie pokazał się z bardzo dobrej strony w Bethlehem Steel FC (klub afiliacyjny) i dostał swoją szansę w pierwszej drużynie.

Brad Friedel może być niezadowolony ze swojego jedynego Designated Player, bo Claude Dielna obejrzał dwie żółte kartki i wyleciał z boiska. Zatem w następnym meczu NE Revolution zostają bez dwóch podstawowych obrońców… Szkoleniowiec może być jednak zadowolony z rookiego. Brandon Bye (#8 SuperDraftu 2018) dostał swoją szanasę na początku drugiej połowy i spisywał się naprawdę przyzwoicie.

Philadelphia Union 2:0 NE Revolution (wideo)

1:0 Anthony Fontana (C.J. Sapong, Alejandro Bedoya) 43’

2:0 C.J. Sapong (Cory Burke) 69’

Remis wyszarpany w końcówce

Orlando City ma mocną kadrę, Orlando City zrobili transfery, Orlando City mają wszystko i muszą awansować do paly-offów. Jednak w pierwszym meczu musieli obejść się m.in. bez Sachy Kljestana (zawieszenie za poprzedni sezon) i kilku innych kontuzjowanych graczy. Efekt? Bardzo eksperymentalny skład, czerwona kartka Victora „PC” Giro i nerwówka do ostatnich minut.

D.C. United wyszli na prowadzenie w 32’ po golu bezpośrednio z rzutu wolnego. Kto był strzelcem? Nowy nabytek, czyli Yamil Asad. Wiedzieliśmy, że liga straci na jego odejściu. Na szczęście został i to w zespole, w którym będzie odgrywał kluczową rolę.

Przez długi czas wydawało się, że goście zdołają utrzymać tę przewagę i wrócą z Orlando City Stadium z kompletem punktów. Wtedy gospodarzy uratował pewien Brazylijczyk. I nie był to Kaká, bo ten zakończył karierę, a Stéfano Pinho. To właśnie on uratował Orlando City, strzelając gola w doliczonym czasie gry. Dla 27-latka był to debiut w MLS, w poprzednim sezonie został królem strzelców NASL (21 goli) i zaproponowano mu kontrakt w najwyższej klasie rozgrywkowej w USA. Jak widać, opłaciło się.  

Orlando City Stadium przed pierwszym meczem w tym sezonie, fot. mlssoccer.com

Orlando City 1:1 D.C. United (wideo)

0:1 Yamil Asad 32’

1:1 Stéfano Pinho (Jonathan Spector, Justin Meram) 90’+3

Mikael Stahre przywitał się z MLS

W tym sezonie MLS mamy wielu nowych trenerów. Bob Bradley zna tę ligę, Mikael Stahre już nie. Można więc powiedzieć, że został jednym nowym trenerem, który wygrał w pierwszym spotkaniu. Prowadzone przez niego SJ Earthquakes pokonało przed własną publicznością Minnesotę United. Świetnie układała się współpraca Danny’ego Hoesena i Valeriego “Vako” Qazaishviliego. Bez tego wygrana The Quakes nie byłaby możliwa. Nawet na tle słabych The Loons, którzy w tym sezonie walczą raczej o honor, bo Kevin Molino nie wystarczy do wygrania meczu. Czasami pewnie tak, ale jeden zawodnik nie może stanowić o sile zespołu. I właśnie dlatego piłkarzom Heatha będzie w tym sezonie bardzo trudno zdobywać punkty. Konkurencja jest naprawdę mocna.

SJ Earthquakes 3:2 Minnesota United (wideo)

1:0 Danny Hoesen (Valeri Qazaishvili) 27’

2:0 Valeri Qazaishvili (Chris Wondolowski) 28’

3:0 Danny Hoesen (Valeri Qazaishvili) 59’

3:1 Kevin Molino (Christian Ramirez, Jerome Thiesson) 81’

3:2 Kevin Molino (Rasmus Schüller) 85’

FC Dallas na remis z RSL

FC Dallas odpadli w Lidze Mistrzów CONCACAF z… panamskim klubem. W pierwszym meczu wyrwali punkt dzięki bramce samobójczej przeciwnika. Nie wygląda to dobrze i Óscar Pareja musi to wszystko jak najszybciej naprawić. To nie jest tak, że FC Dallas mają słaby zespół, problem tkwi, gdzie indziej, ale to trener musi zlikwidować usterkę.

Mike Petke kontynuuje swoją rewolucję w Realu Salt Lake. To młody i ambitny zespół. Jednak gdyby nie weterani, którzy spinają to wszystko klamrą, mogłoby być różnie. W meczu z FC Dallas kluczową rolę odegrał Nick Rimando pomiędzy słupkami. Remis został przyjęty z niedosytem, bo obie drużyny stać na więcej. Na szczęście to dopiero pierwszy tydzień rozgrywek.

FC Dallas 1:1 Real Salt Lake (wideo)

0:1 Joao Plata (Albert Rusnák) 25’

1:1 Marcelo Silva (gol sam.) 86’

Najlepsza jedenastka 1. tygodnia MLS
Tabela Konferencji Wschodniej

Tabela Konferencji Zachodniej

 

Autor: Kasia Przepiórka

Redaktor Naczelna | Nie śpię po nocach, bo oglądam piłkę nożną... w USA, a za dnia o tym piszę. Z soccerem na dobre i na złe, od reprezentacji, przez MLS czy USL, aż do ligi uniwersyteckiej. Wbrew pozorom nie jestem szalona, zaglądam też na europejskie boiska (nie tylko w poszukiwaniu młodych talentów nadających się do reprezentacji USA). P.S. To prawda.

Zobacz również

#8 Amerykańska Piłka 2019 | Finał MLS Cup [PODCAST]

Dawno nas tu nie było, ale wracamy ze zdwojoną siłą i na dobry początek rozmawiamy ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *